Artykuły

Chyba wszystkie dzieci lubią słodycze, jakimś sposobem, spróbowały i dowiedziały się, że słodki smak sprawia im przyjemność. Trudno znaleźć się w dzisiejszej rzeczywistości, całkowicie odmawiając dziecku słodyczy. To co warto zrobić, to zadbać o ich jakość i spożywaną ilość. Przedstawiamy Wam cztery sposoby, które warto wypróbować i wprowadzić do rodzinnych rytuałów.

Lody czekoladowe zrobione z naturalnie słodkiej śmietanki z odrobiną miodu i dodatkiem kakao, to alternatywa dla na przykład takiego składu:

Odtworzone mleko odtłuszczone, cukier, olej roślinny , syrop glukozowy, odtłuszczone mleko w proszku, kakao w proszku o obniżonej zawartości tłuszczu (11%), serwatka w proszku, emulgator: mono- i diglicerydy kwasów tłuszczowych, stabilizatory: guma guar, guma celulozowa, karagen, barwniki: betanina, annato, karmel amoniakalny, przecier truskawkowy 0,3% (truskawki 87%, cukier), czekolada 0,2%, regulator kwasowości: kwas cytrynowy, śmietanka w proszku 0,1%, aromaty

Czas potrzebny do wykonania takich domowych lodów to jakieś 10-15 minut, więc prawdopodobnie krócej niż wyjście do sklepu.

Jeśli szukacie mniej kalorycznego rozwiązania, wypróbujcie jeszcze prostszą opcję, zamrożenie soku lub smoothie, może też być mus owocowy. Możecie wykorzystać gotowe produkty lub wycisnąć sok w domu, czy też zmiksować ulubione owoce Waszego dziecka. Wykonanie tych prac wspólnie z dziećmi, podnosi jeszcze atrakcyjność deserów!

Zestawienie sklepowych lodów czekoladowych TUTAJ

 

Serek waniliowy, często niestety traktowany jak posiłek, a nie deser, też może nieść ze sobą sporo substancji dodatkowych i dużo cukru:

Twaróg, syrop glukozowo-fruktozowy, cukier, skrobia modyfikowana, substancje zagęszczające (guma ksantanowa, guma guar), aromat waniliowy, węglan wapnia, barwnik (ryboflawiny)

Zrobienie wspólnie z dzieckiem serka waniliowego na bazie twarożku naturalnego, czy jogurtu greckiego z dodatkiem miodu i wanilii, to niewielki wysiłek, a mamy pełną kontrolę nad ilością dodanego cukru i unikamy substancji dodatkowych. 

Zestawienie jogurtów greckich znajdziecie TUTAJ

Zestawienie serków waniliowych znajdziecie TUTAJ

 

 

Czy Wasze dzieci lubią żelki? A czy chcecie żeby zjadały w nich takie oto składniki?

Cukier, syrop glukozowo-fruktozowy, mąka pszenna, skrobia pszenna, tłuszcz palmowy, dekstroza, żelatyna, kwas: kwas cytrynowy, emulgator: mono- i diglicerydy kwasów tłuszczowych, aromat, koncentraty owocowe i roślinne: rzodkiew, czarna porzeczka, substancja glazurująca: wosk pszczeli biały i żółty, wosk carnauba

Żelki domowe, to tylko dwa składniki! Opcjonalnie, przed dodaniem żelatyny lub agaru do podgrzanego soku, możecie dodać trochę miodu. Użyjcie silikonowych foremek lub prościej wylejcie masę do płaskiego szerokiego naczynia, a po zastygnięciu pokrójcie nożem.

PS Pamiętajcie, że nawet skład żelatyny warto przeczytać, dowód na to TUTAJ

 

 

Jedząc często słodycze przemysłowe, smak nasz i naszych dzieci przyzwyczaja się do wysokiego poziomu zawartego w nich cukru. Ilość cukru w słodyczach przemysłowych jest często kilka razy wyższa niż w wyrobach domowych. Jeśli nie jecie słodyczy sklepowych, będziecie bardzo zaskoczeni poziomem słodyczy, próbując ich po dłuższym czasie. Zjedzenie wafelka czy batonika do końca, może okazać się mało przyjemne lub niemożliwe bez odczucia mdłości.

Nasza rekomendacja, to okazjonalne wypieki domowe w których kontrolujemy ilość cukru. Będziecie zdziwieni, kiedy redukując ilość cukru o połowę, wypieki będą nadal słodkie i smaczne. Zróbcie to etapami, np. zmniejszając ilość użytego cukru o 10-15%.

Przepis na najprostsze ciasto świata TUTAJ

Nasze małe odkrycie dotyczące tego ciasta – nie dodajemy kakao, a na wierzch (przed pieczeniem) układamy plasterki dojrzałej gruszki, wychodzi pyszne clafoutis!

 

 

 

 

olej pamowy

W dobie postępującej globalizacji mamy niemal nieograniczony dostęp do dóbr konsumpcyjnych, pochodzących z różnych miejsc na Ziemi. Najbardziej przemawiającym do wyobraźni przykładem jest całoroczna dostępność świeżych warzyw i owoców w europejskich marketach. Mniej oczywista jest obecność w naszym otoczeniu kawałków tropikalnych lasów deszczowych. Są wszędzie, w dziesiątkach produktów codziennego użytku, szczególnie w kuchni, w spiżarce i w łazience. Jak to możliwe? Las deszczowy w naszych domach pachnie i smakuje olejem palmowym.

Lasy deszczowe – niezwykła różnorodność form życia
Lasy deszczowe Azji Południowo-Wschodniej należą do najstarszych, a jednocześnie najbardziej zróżnicowanych biologicznie ekosystemów na Ziemi. Nie dziwi zatem fakt, że na Sumatrze i Borneo żyją dziesiątki endemicznych, czyli nie występujących nigdzie indziej na świecie, gatunków roślin, zwierząt i grzybów. Wyłącznie w lasach deszczowych i namorzynowych Borneo występuje np. nosacz sundajski Nasalis larvatus, małpa z rodziny koczkodanowatych, od czasów kolonialnych nazywana przez miejscowych ludzi małpą holenderską ze względu na wyjątkowo długi nos, charakterystyczny dla samców. Tylko na Sumatrze i Borneo można również znaleźć pasożytniczą roślinę Rafflesia arnoldii, która wytwarza największy, osiągający średnicę ponad 1 metra i wagę około 10 kilogramów, kwiat w świecie roślin. Raflezja znana jest również z tego, że wydziela nieatrakcyjny zapach zepsutego mięsa, którym wabi zapylające ją muchówki.

 

Nosacz sundajskiNosacz sundajski

Borneo – zielona wyspa?
Jeszcze przed 100 laty obszar Borneo, trzeciej co do wielkości wyspy na Ziemi, pokrywał nieprzerwany pierwotny las, który w sposób magiczny przyciągał naukowców, przyrodników, podróżników lub po prostu poszukiwaczy przygód. Od tamtego czasu powierzchnia lasów zaczęła się stopniowo kurczyć, a zjawisko drastycznie przybrało na sile z początkiem lat 80. ubiegłego wieku, wraz z intensywnym rozwojem przemysłu związanego z produkcją oleju palmowego. Plantacje palmy olejowej w Azji Południowo-Wschodniej, zajmujące pow. 1,5 tys. km2 w 1984 r., obecnie występują na obszarze 150 tys. km2 (co stanowi niemal połowę powierzchni Polski!), zastępując przede wszystkim cenne ekosystemy leśne. Szacuje się, że jeśli obecne tempo wylesiania zostanie utrzymane, do 2022 r. z obszaru Borneo zniknie nawet 98% nizinnych lasów deszczowych.

Po horyzont plantacja palmyPo horyzont plantacja palmy

Olej palmowy – współczesne złoto
Produkcja oleju palmowego, pozyskiwanego z owoców olejowca gwinejskiego Elaeis guineensis zwanego potocznie palmą olejową lub oleistą, stanowi działalność niezwykle dochodową. Jako roślina pochodząca z Afryki i Madagaskaru, palma olejowa do swego rozwoju potrzebuje warunków tropikalnych, a najlepiej rośnie i owocuje na glebach żyznych. Jednak ze względu na silne właściwości absorbowania składników pokarmowych i wody, przy zastosowaniu odpowiedniego nawożenia można ją uprawiać również na mniej urodzajnych gruntach. Z 1 ha plantacji palmy olejowej już po 5-7 latach uprawy można uzyskać rocznie od 4 do 5 ton oleju palmowego, w dodatku przy stosunkowo niewielkich nakładach taniej siły roboczej. Ponadto, olej palmowy to produkt, który ze względu na swe właściwości (m. in. wysoka stabilność oksydacyjna, neutralny smak i zapach) znajduje wszechstronne zastosowanie w wielu gałęziach przemysłu, głównie w produkcji żywności przetworzonej, kosmetyków i chemii gospodarczej, smarów technicznych, pasz dla zwierząt i – niestety coraz częściej – agropaliw.

Plantacja olejowca gwinejskiego

Plantacja olejowca gwinejskiego

Wszędzie wokół nas
Szacuje się, że połowa wszystkich pakowanych produktów, które znajdują się na półkach naszych marketów, zawiera w składzie olej palmowy. W artykułach żywnościowych znajdziemy go, często w niezdrowej utwardzonej postaci, m. in. w większości ciastek, w czekoladach, wyrobach piekarniczych (również chleb), płatkach śniadaniowych, zupach instant, margarynach i tłuszczach do smażenia, lodach, jogurtach, serach, sosach,  deserach, mrożonkach, gotowych daniach i konserwach, chipsach, chrupkach, cukierkach i słodkich smarowidłach do chleba. Nie lepiej sytuacja przedstawia się, jeśli chodzi o kosmetyki (szampony, kremy, balsamy, mydła, pasty do zębów, artykuły do golenia i do makijażu), przy czym w tym wypadku możliwość dokonania wyboru utrudnia fakt, że olej palmowy kryje się w ich składzie pod różnymi, często zupełnie nieoczywistymi nazwami. W naszych obejściach olej palmowy znajdziemy również w proszkach do prania, zmiękczaczach do tkanin, popularnych środkach czyszczących, karmie dla psa i kota, a nawet w artykułach dekoracyjnych, takich jak świece.

Uprawa ekologiczna?
Zgodnie z poglądem szerzonym przez palmowe lobby, plantacje palmowe, ze względu na wysoką wydajność, należą do upraw wysoce ekologicznych, ponieważ wymagają mniejszych powierzchni gruntów, niż ma to miejsce w przypadku produkcji innych olejów roślinnych. Faktem jest, że plantacje olejowca zajmują jedynie 4,8% obszarów rolnych przeznaczonych do uprawy roślin oleistych na świecie, dostarczając przy tym aż 60% ilości wszystkich olejów jadalnych. Należy jednak przy tym wziąć pod uwagę, że grunty, na których uprawiana jest palma olejowa, ze względu na właściwości rośliny i intensywny sposób uprawy, szybko ulegają degradacji na skutek utraty składników pokarmowych. Każda palma zużywa dziennie od 15 do 20 litrów wody gruntowej, dlatego obszary poddane uprawie ulegają silnemu przesuszeniu. Okres owocowania tego gatunku trwa przy tym stosunkowo niedługo, bo jedynie ok. 20 lat, z maksimum przypadającym na wiek ok. 15 lat. Po ok. 30 latach olejowiec naturalnie zamiera, pozostawiając po sobie jałowy trawiasty nieużytek bez możliwości dalszego rolniczego wykorzystania. Ocenia się, że nawet na żyźniejszych glebach uprawa tej rośliny nie jest możliwa dłużej niż przez dwa cykle. Degradacja gleb to jednak tylko jeden z aspektów negatywnego wpływu produkcji oleju palmowego na środowisko.

Jeszcze przed 100 laty obszar

Katastrofa ekologiczna naszych czasów
Plantacje olejowca gwinejskiego powstają przede wszystkim w miejscach uprzednio zajmowanych przez pierwotne lasy deszczowe, które są na masową skalę wycinane, a nierzadko również wypalane. Wraz z utratą tych cennych ekosystemów dochodzi do wymierania wielu gatunków roślin i zwierząt. Najbardziej znane przykłady pochodzą z grupy dużych ssaków, a zaliczyć możemy do nich tygrysa sumatrzańskiego, panterę mglistą, kotka cętkowanego i kotka kusego, nosorożca sumatrzańskiego i słonia z Borneo. Słynną ofiarą produkcji oleju palmowego są również orangutany – małpy, które dzielą 97% naszego DNA. Szacuje się, że każdego roku z powodu uprawiania palmy olejowej ginie nawet 5 tys. tych zwierząt. Zamiana lasów deszczowych na wielkopowierzchniowe uprawy olejowca ma również katastrofalny wpływ na klimat. Zbadano, że jeden hektar lasu deszczowego jest w stanie pochłonąć 10 razy więcej dwutlenku węgla niż 1 hektar plantacji palmy olejowej. Ponadto, wycinanie i wypalanie lasów, zwłaszcza rosnących na glebach torfowych, skutkuje uwalnianiem do atmosfery olbrzymich ilości gazów cieplarnianych.

Orangutan

Orangutan

Słonie - największe ssaki Sumatry

Słonie – największe ssaki Sumatry

W Indonezji las deszczowy ma zapach dymu
Schodząc z poziomu globalnych skutków niszczenia lasów deszczowych do konsekwencji na poziomie lokalnym trzeba przede wszystkim wspomnieć o znacznym zanieczyszczeniu gleb i wód stosowanymi na plantacjach sztucznymi nawozami i pestycydami. Spływające do wód zanieczyszczenia powodują zabijanie biologicznego życia w rzekach, tym samym pozbawiając miejscowych rybaków źródła utrzymania. Woda ze skażonych rzek, używana przez mieszkańców na potrzeby spożywcze i higieniczne, stanowi źródło chorób, zwłaszcza skórnych. Wylesianie powoduje wzmożoną erozję gleb i prowadzi do rozległych powodzi, których skutki są dotkliwie odczuwane przez miejscową ludność. Wypalanie połaci lasu często jest początkiem rozległych, trwających miesiącami pożarów, a rozpościerające się na dużych obszarach dławiące dymy powodują choroby układu oddechowego. Szacuje się, że katastrofalne pożary, które miały miejsce w Indonezji w 2015 r., były przyczyną śmierci ok. 300 tys. osób.

Aspekt społeczny
Twierdzenie, że olej palmowy to wielka szansa dla krajów rozwijających się, jest dużym uproszczeniem, które ma niewiele wspólnego z sytuacją ludzi zamieszkujących bezpośrednio obszary uprawy olejowca. Dopiero od niedawna mówi się o tym, że ekspansja plantacji skutkuje wypieraniem żyjących tradycyjnie i uzależnionych od lasu plemion, zmuszając ich do osiadłego trybu życia. W związku z produkcją oleju palmowego nierzadko dochodzi również do łamania podstawowych praw człowieka. Firmy palmowe dopuszczają się nielegalnego zawłaszczania gruntów miejscowych rolników, a do prac na plantacjach najmują sezonowych, bardzo słabo opłacanych pracowników. Miesięczne wynagrodzenie za ciężką fizyczną pracę przy zbiorach przez 7 dni w tygodniu wynosi jedynie ok. 40 euro, przy czym kobiety otrzymują mniejszą zapłatę niż mężczyźni. W pracach tych uczestniczą często również dzieci.

Transport nasion palmowychTransport nasion palmowych

Nie tylko Indonezja i Malezja
Obszary, na których możliwa jest uprawa palmy olejowej, w Azji Południowo-Wschodniej powoli się wyczerpują. Ponadto, grunty zajmowane obecnie pod plantacje, z powodu wyjałowienia nie będą już nadawać się do wznowienia uprawy. Dlatego palmowe korporacje  już dziś zakładają rozległe plantacje w krajach nad Zatoką Gwinejską oraz w Kamerunie. Podobnej sytuacji należy w najbliższym czasie oczekiwać w Kongo i w Amazonii.

Co można zrobić w tej sprawie?
O tym, w jakim stopniu przeciętny europejski obywatel przykłada rękę do dzieła niszczenia ekosystemów lasów deszczowych może świadczyć fakt, że Unia Europejska zajmuje drugie miejsce pod względem wielkości importu i trzecie miejsce pod względem konsumpcji oleju palmowego na świecie. Oznacza to jednocześnie, że Europejczycy mają realny wpływ zarówno na wzrost, jak i na obniżenie światowego zapotrzebowania na olej palmowy, a tym samym na ograniczenie presji na zasoby przyrodnicze tropików. Jest to możliwe do osiągnięcia poprzez zastosowanie tzw. zasady 3R:

  • Reduction – czyli ograniczenie konsumpcji,

  • Replacement – czyli zastępowanie olejami pochodzącymi z europejskich upraw,

  • Responsible production – czyli produkowanie oleju w sposób trwale zrównoważony, umożliwiający zarówno zaspokojenie potrzeb społecznych i ekonomicznych, jak również ekologicznych i kulturowych.

Przeciętny mieszkaniec EU może, a nawet powinien działać przede wszystkim w obszarze świadomej konsumpcji, rozpoczynającej się na etapie zwykłych codziennych zakupów. Warto, nie tylko ze względów środowiskowych, ale także zdrowotnych, zapoznawać się uważnie ze składem produktów i wybierać te, które nie zawierają oleju palmowego. W przypadkach, kiedy nie ma mamy możliwości takiego wyboru, jedyną rozsądną alternatywą będzie zakup produktów z olejem certyfikowanym. Dla świadomego konsumenta pole do działania jest jednak znaczne szersze i może wykraczać poza jego własne domowe pielesze. Co zatem możemy jeszcze zrobić w tej sprawie?

  • Prowadzić akcję informacyjną w swoim otoczeniu (rodzina, praca, znajomi).

  • Zachęcać producentów, np. żywności i kosmetyków, aby zastępowali olej palmowy olejami rodzimego pochodzenia.

Nie kupuję oleju palmowego
To nazwa i hasło przewodnie strony internetowej założonej na portalu Facebook, której celem jest edukacja w zakresie problematyki oleju palmowego. Podobna inicjatywa została podjęta przez Wydział Leśny i Wydział Nauk o Żywności i Żywieniu na Uniwersytecie Przyrodniczym w Poznaniu. Pomysł akcji pod nazwą Nie jem palmowego – chronię orangutany narodził się podczas jednej z wypraw naukowych realizowanych przez uczelnię w cyklu Lasy Świata. W naszym kraju o problemie niszczenia lasów deszczowych w związku z ekspansją upraw olejowca mówi się jednak na szerszą skalę stosunkowo od niedawna.  Dla porównania, w sąsiadujących z nami od południa Czechach od 2013 r. funkcjonuje niezależna organizacja pod nazwą Koalice proti palmovému oleji (KPPO), która niedawno rozpoczęła działalność na szczeblu międzynarodowym jako Plam Oil Watch International (POWI). Organizacja ta ogłosiła dzień 1 lutego Międzynarodowym Dniem bez Oleju Palmowego, który w bieżącym roku był po raz pierwszy obchodzony również w Polsce.

Zielona Pustynia
Wielkopowierzchniowe plantacje palmy olejowej z powodzeniem można nazywać zieloną pustynią, i to nie tylko ze względu na postępujące przesuszanie pokrywy glebowej, ale również niewielkie zróżnicowanie gatunkowe w obrębie zajmowanych przez nie obszarów. Warto wiedzieć, że o ile w lasach deszczowych Borneo żyje około 300 gatunków ptaków, na plantacji palmowej spotkamy ich najwyżej 12. Problemy, jakie stwarza produkcja oleju palmowego w Indonezji zarówno dla przyrody, jak i dla ludzi, w niezwykle celny sposób pokazuje film „Zielona Pustynia” (oryg. „Zelená poušť”) autorstwa słowackiego dokumentalisty Michala Gálika (2012 r.). Komentarzy do filmu udzielił zoolog Stanislav Lhota, który od 2005 r. prowadzi badania naukowe w Zatoce Balikpapan. Film dostępny jest w internecie, również w polskiej wersji językowej.

Trochę statystyki

  • 85% światowej produkcji oleju palmowego ma miejsce w Indonezji (53%) i Malezji (32%).

  • W związku z rosnącym popytem produkcja oleju palmowego stale wykazuje tendencję wzrostową. W 2016 r. całkowita produkcja szacowana była na 64,5 mln ton. Jest to o 10 mln ton więcej niż w 2013 r.

  • Biorąc pod uwagę ostatnie 5 lat (2011-2016), najwięcej oleju palmowego Polska importowała w 2013 r. – ok. 271 tys. ton za kwotę ok. 966 mln zł. Dla porównania w roku ubiegłym (2016) importowaliśmy ok. 220 tys. ton za kwotę przekraczającą 806 mln zł. W rzeczywistości na polski rynek trafia jednak znacznie więcej tego surowca, ponieważ dane statystyczne nie uwzględniają oleju palmowego obecnego w gotowych produktach. Niemniej jednak wartości te pozwalają nam zorientować się, jak ogromne jest krajowe zapotrzebowanie na ten olej i o ile zawęża to możliwości wykorzystania krajowych tłuszczy.

  • Bezpośredni import oleju palmowego do Polski z Indonezji i Malezji jest relatywnie niewielki. Większość tego surowca sprowadzamy za pośrednictwem krajów trzecich, takich jak Niemcy i Holandia. W 2016 r. z Niemiec pochodziło 58%, a z Holandii 31% importowanego do Polski oleju palmowego.

Ciekawostki

  • Indonezja dostała się do Księgi Rekordów Guinnessa jako kraj o najszybszym tempie wylesiania w historii ludzkości. Powodem utraty przynajmniej 1/3 powierzchni wszystkich występujących tu lasów jest produkcja oleju palmowego.

  • Na wschodnim wybrzeżu Borneo, w Zatoce Balikpapan, żyje ok. 1400 osobników nosacza sundajskiego. Dla tego i wielu innych żyjących tu cennych gatunków roślin i zwierząt z inicjatywy ogrodu zoologicznego w Ústí nad Labem realizowany jest projekt mający na celu objęcie tego obszaru ochroną.

  • Na Wydziale Leśnictwa i Drzewnictwa Uniwersytetu im. Mendla w Brnie można studiować na kierunku Gospodarka zasobami przyrodniczymi obszarów tropikalnych i subtropikalnych. Celem studiów jest przygotowanie specjalistów w zakresie racjonalnej produkcji żywności, drewna i produktów innych niż drewno, z uwzględnieniem zmniejszenia presji na lasy pierwotne i obszary chronione.

Dr inż. Karolina Olszanowska-Kuńka
Palm Oil Watch International
Mgr inż.Jolanta Węgiel
Wydział Leśny Uniwersytet Przyrodniczy w Poznaniu

skrobia modyfikowana

Wykorzystanie skrobi

Skrobia nie tylko stanowi źródło energii w diecie człowieka, to także od wielu lat wartościowy produkt spożywczy z technologicznego punktu widzenia – umożliwiający wyprodukowanie całej gamy wyrobów lub służący do poprawiania konsystencji czy właściwości rożnych produktów. Skrobię wykorzystujemy do przygotowania deserów typu budynie, puddingi, kisiele, jako składnik ciast i sosów. Umożliwia to wyjątkowa cecha skrobi – zdolność do tworzenia kleiku w kontakcie z wodą pod wpływem temperatury.

Ten kleik można także wykorzystać do zatrzymania wody w różnych produktach, czy poprawienia ich tekstury i konsystencji. Celem poprawienia zdolności skrobi do pełnienia tych funkcji zaczęto poddawać ją modyfikacji – a więc przetwarzaniu z wykorzystaniem różnych czynników. Należy podkreślić, że sformułowanie modyfikowana w przypadku skrobi nie ma nic wspólnego z organizmami modyfikowanymi genetycznie. Słowo to jest w tym wypadku synonimem słowa zmieniona pod wpływem czynników chemicznych, fizycznych lub enzymatycznych. Warto zwrócić uwagę, że skrobia modyfikowana to nie jest żaden konkretny związek chemiczny – zależnie od pochodzenia skrobi, rodzaju zastosowanej obróbki oraz stopnia jej zaawansowania pod tym pojęciem kryją się potencjalnie setki różnych składników.

Przeczytaj cały artykuł – TUTAJ

Pytacie nas o mleko modyfikowane bez oleju palmowego. Mamy dla Was jedynie dwa polecenia.

Bebilon Profutura 1 Mleko początkowe od urodzenia

skład: odmineralizowana serwatka z mleka w proszku, laktoza z mleka, odtłuszczone mleko w proszku, bezwodny tłuszcz mleczny, olej rzepakowy, olej słonecznikowy, olej kokosowy, olej z organizmów jednokomórkowych, galaktooligosacharydy z mleka 8,84%, koncentrat białka serwatkowego (z mleka), lipidy jaja kurzego, olej rybi, fruktooligosacharydy 0,62%, węglan wapnia, chlorek potasu, chlorek magnezu, cytrynian sodu, kwas L-askorbinowy, L-askorbinian sodu, tauryna, lecytyna sojowa (emulgator), siarczan żelazawy, octan DL-alfa-tokoferolu, siarczan cynku, sól sodowa 5′- monofosforanu urydyny, 5′-monofosforan cytydyny, 5′-monofosforan adenozyny, sól sodowa 5′-monofosforanu inozyny, nikotynamid, inozytol, sól sodowa 5′-monofosforanu guanozyny, L-karnityna, kwas foliowy, D-pantotenian wapnia, siarczan miedzi, D-biotyna, L-tryptofan, DL-alfa-tokoferol, palmitynian retinylu, cyjanokobalamina, chlorowodorek tiaminy, cholekalcyferol, chlorowodorek pirydoksyny, siarczan manganu, jodek potasu, selenin sodu, fitomenadion, Zawiera mieszaninę prebiotyków (galaktooligosacharydy i fruktooligosacharydy: 0,8 g / 100 ml).

Bebilon Profutura dostępne jest także dla dzieci powyżej 6. miesiąca i powyżej 1. roku

 

CapriCare 1 mleko początkowe oparte na mleku kozim, od urodzenia

skład: Pasteryzowane pełne mleko kozie, laktoza (z mleka), oleje roślinne (wysokooleinowy olej słonecznikowy, olej rzepakowy, olej słonecznikowy, przeciwutleniacze (lecytyna słonecznikowa, mieszanina tokoferoli)), pasteryzowane sproszkowane mleko kozie, sole mineralne (cytrynian wapnia, cytrynian sodu, wodorotlenek wapnia, siarczan żelazawy, chlorek potasu, siarczan cynku, siarczan miedzi, siarczan manganu, jodek potasu, selenin sodu), witaminy (kwas L-askorbinowy, octan DL-alfa-tokoferylu, nikotynamid, octan retinolu,  holekalcyferol, D-pantotenian wapnia, filochinon, cyjanokobalamina, chlorowodorek tiaminy, ryboflawina, chlorowodorek pirydoksyny, kwas foliowy, D-biotyna), chlorek choliny, L-tryptofan, L-izoleucyna, tauryna, L-karnityna.

Dostępne jest także CapriCare 2, mleko następne na mleku kozim, powyżej 6 miesiąca życia

Polecamy też artykuł o tym wyjątkowym mleku – TUTAJ

 

Jeśli znacie inne mleka modyfikowane bez oleju palmowego, prosimy o polecenia w komentarzach – dziękujemy.

Czy robicie czasem święto ze słabego jedzenia? Czy w ramach atrakcji dla dzieci wchodzicie do restauracji na „M”? Czy kusicie się na słaby jakościowo produkt, którego nie kupilibyście w zwykły dzień, bo akurat coś świętujecie? Czy święto to pozwolić sobie na najgorsze jedzenie, czy na najlepsze?

Myśląc o najlepszym jedzeniu, nie mamy na myśli obiadu w restauracji z gwiazdką Michelin, tylko świadomie wybrane produkty i przygotowanie z nich posiłku, choćby najprostszej sałatki czy kanapki. Mamy na myśli ten moment kiedy z mniejszej lub większej okazji kupujemy bardzo słodki, konserwowany napój czy słodycze lub przekąski z dodanymi wzmacniaczami smaku, konserwantami i tłuszczami utwardzanymi. Taka tendencja jest szczególnie dobrze widoczna na przyjęciach (o zgrozo!) dla dzieci, gdzie królują przesłodzone napoje, chipsy, chrupki i cała masa przemysłowych słodyczy.

Zestawienie chipsów cebulkowych znajdziecie TUTAJ solonych TUTAJ paprykowych TUTAJ

 

 

Temat do rozważań, to także pięknie zdobiony okolicznościowy tort. Czy przy zamówieniu w sprawdzonej cukierni można zamówić tort bez margaryny, zrobiony z użyciem masła, serka, śmietany? Może część z Was myśli teraz, że to już przesada, czepiać się urodzinowego tortu. Chodzi jednak o nasze nawyki, świadomy wybór, o przekazywanie tej dbałości naszym dzieciom i nie dawanie komunikatu, że z okazji święta możemy sobie pozwolić na najsłabsze możliwe menu. Może to będzie drastyczne porównanie, ale nie pozwalamy sobie na przykład na śmiecenie w lesie, bo coś fetujemy, tak samo złym pomysłem jest zaśmiecanie naszych organizmów, bo jest święto. Świętując, promujmy trend na jedzenie tak samo dobre lub lepsze, jak co dzień.

Spójrzcie na poniższy produkt, takie może być ryzyko, gdy nie pytacie o skład.

 

Czy zdarzyło się Wam zrobić nagrodę dla dziecka z produktów o kontrowersyjnym składzie? Nasza optyka na ten temat jest jasna, naprawdę nie warto! Dzieciaki uczą się, że najsłabsze produkty są najbardziej atrakcyjne i pożądane, a przecież tego właśnie chcemy uniknąć. Może w ramach nagrody poszukać razem z dzieckiem najlepszej lodziarni w mieście, gdzie serwują lody tylko z naturalnych składników? Albo zrobić najprostsze lody domowe.

Zestawienie lodów wodnych znajdziecie TUTAJ

 

 

Przekąski na przyjęcia małe i duże, gdy gospodarzom czasu wystarczy tylko na zrobienie dipów, można wybrać dobrze. Na szczęście na rynku jest już wiele produktów, których producenci zadbali o ich skład.

Zestawienie krakersów, znajdziecie TUTAJ

 

 

Udanego świętowania, wybierania, gotowania podczas wszystkich letnich przyjęć!

 

 

 

 

 

JESTEŚ TYM CO JESZ, WIĘC ZMIEŃ NAWYKI ŻYWIENIOWE

 

Jesteś tym co jesz

To jaką dietę wybieramy, decyduje o tym,  jak się czujemy, ale też o tym jak wyglądamy, czy jak wygląda jakość naszej pracy.  Nasza forma psychofizyczna, związana jest ściśle z odżywianiem, więc to czy będziemy nerwowi i zmęczeni, a może radośni i aktywni, to w dużej mierze zależy od jakości naszej kuchni. Naprawdę warto zmieniać nawyki i wiedzieć co jemy. O maśle więcej TUTAJ

 

 

Dajesz dobry przykład dzieciom

Dzieci uczą się na przykładzie zachowań najbliższego otoczenia, a nie na podstawie niepopartych działaniem słów. Czytając skład podczas zakupów, uczymy tego samego nasze dzieci, a co za tym idzie, świadomego wyboru i dobrych nawyków. Ludzie, którzy w dzieciństwie nauczyli się, że na przykład przesłodzone płatki to nie jest dobre śniadanie, łatwo przenoszą te nawyki na całe swoje życie. Zestawienie jogurtów greckich TUTAJ

 

 

Dbasz o sylwetkę

Sprawdzając produkty, które mienią się być dla Ciebie dobre, kiedy chcesz zadbać o swoją sylwetkę, nie ryzykujesz zjedzeniem składników, które mogą mieć działanie wprost przeciwne. Zestawienie musli znajdziecie TUTAJ

 

Masz wpływ na jakość produktów na rynku

Wybierając świadomie podczas zakupów, rezygnując z produktów z kontrowersyjnym składem, najlepiej motywujesz producentów do projektowania nowych, dobrych produktów, bądź poprawiania istniejących. Decydujesz swoim portfelem, dajesz szansę rozwoju młodym firmom, które wchodzą na rynek z bardzo dobrymi produktami, pozbawionymi kontrowersyjnych substancji dodatkowych, dużych ilości cukru, czy tanich wypełniaczy.

 

A Ty dlaczego czytasz skład?

 

Aromaty spożywcze – co powinniśmy o nich wiedzieć?

Niemal każdy produkt spożywczy oraz napój ma w swoim składzie aromaty spożywcze. W przetwórstwie przemysłowym stosuje się je z prostego powodu: wpływają na smak i aromat gotowego produktu, zwiększając tym samym jego atrakcyjność. Jednak czy wiemy, czym tak naprawdę są i na jakich zasadach można je stosować?

Aromaty można podzielić na kilka zasadniczych grup. Głównymi kryteriami podziału są rodzaj materiału źródłowego oraz metoda produkcji. Poszczególne zawiązki aromatotwórcze otrzymywane są drogami: fizykochemiczną, chemiczną lub biotechnologiczną.

Podział substancji aromatycznych:

Brzmi skomplikowanie, ale tak naprawdę nie ma się czego obawiać. Jak w przypadku większości kwestii związanych z jedzeniem, także tutaj konsumentów chroni prawo. W Unii Europejskiej obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (WE) nr 1334/2008 z dnia 16 grudnia 2008 r. w sprawie środków aromatyzujących i niektórych składników żywności o właściwościach aromatyzujących do użycia w oraz na środkach spożywczych. Zgodnie z nim w produkcji środków spożywczych można stosować wyłącznie takie aromaty lub składniki żywności o właściwościach aromatyzujących, które spełniają dwa ważne warunki. Po pierwsze: nie zagrażają zdrowiu konsumentów i po drugie: ich stosowanie nie skutkuje wprowadzeniem konsumenta w błąd.

W rozporządzeniu przedstawiono podział i ogólną charakterystykę środków stosowanych do aromatyzowania żywności. Pojęcie „substancja aromatyczna” oznacza określoną substancję chemiczną o właściwościach aromatyzujących, natomiast „naturalne substancje aromatyczne” to substancje, które są obecne w żywności naturalnie.

Określenie „naturalna substancja aromatyczna” nie może być stosowane bezrefleksyjnie. Prawo dopuszcza jego użycia tylko wtedy, gdy mowa o środkach aromatyzujących, które zawierają naturalne substancje pochodzenia roślinnego (np. olejki eteryczne), zwierzęcego (aromat mleka) lub mikrobiologicznego, otrzymywane przy udziale mikroorganizmów – drożdży, bakterii, grzybów bądź izolowanych z nich enzymów. Grupą związków zapachowych otrzymywanych w procesach mikrobiologicznych są cykliczne estry – laktony. Charakteryzują się one przyjemnym, intensywnym zapachem i są dość rozpowszechnione w naturze. Mogą być izolowane z owoców, warzyw, orzechów, produktów mlecznych lub mięsa.

Najpopularniejszy – i budzący największe kontrowersje – jest chyba termin „aromat identyczny z naturalnym”. Co kryje się pod tą enigmatyczną nazwą raz po raz występującą na etykietach żywności? Nic zdrożnego. To aromaty, które są produkowane metodami syntetycznymi, ale mają taką samą strukturę chemiczną jak naturalne – i takie same właściwości.

Ostatnią grupę aromatów stanowią aromaty sztuczne. Wytwarza się je w laboratoriach, a ich budowa chemiczna różni się od budowy naturalnych odpowiedników. Przykładami takich substancji są np. wanilina – syntetyczny składnik cukru wanilinowego, maślan etylu o zapachu ananasowym, mrówczan etylu o zapachu rumowym oraz dwuacetyl o zapachu maślanym.

Obojętnie, którego rodzaju substancji aromatyzującej używa się w produkcji żywności, musi ona być bezpieczna dla konsumenta. Dlatego wszystkie poddaje się ocenie ryzyka jeszcze przed dopuszczeniem do użycia. Gdy zostaną dokładnie przebadane pod kątem oceny ich bezpieczeństwa (a więc toksyczności), ustala się dawki dopuszczalnego dziennego pobrania (ADI), czyli wskaźniki określające maksymalną dzienną ilość substancji w przeliczeniu na kilogram masy ciała, która może być spożyta z żywnością bez znacznych negatywnych skutków dla zdrowia przez całe życie. Następnie wpisuje się taką substancję do wykazu wspólnotowego zamieszczonego w załączniku do ww. rozporządzenia.

W większości przypadków nie ma się czego obawiać, aromaty dopuszczone do stosowania są całkowicie bezpieczne. Jednak alergicy, osoby cierpiące na różnego rodzaju schorzenia przewodu pokarmowego oraz wykazujące nietolerancję na niektóre składniki żywności powinny maksymalnie ograniczyć spożycie produktów zawierających substancje dodatkowe (w tym aromaty).

Alicja Ponder

Szkoła Główna Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie

SGGW FB

Źródła:

Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (WE) nr 1334/2008 z dnia 16 grudnia 2008 r. w sprawie środków aromatyzujących i niektórych składników żywności o właściwościach aromatyzujących do użycia w oraz na środkach spożywczych.

Bogacz-Radomska L., Pietkiewicz J. J. (2009). Przegląd metod otrzymywania aromatów stosowanych do aromatyzowania żywności. Prace Naukowe Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu. Nauki Inżynierskie i Technologie, 1(57), 124-140.

Zawirska-Wojtasiak R. (2005). Aromaty, barwniki, konserwanty perspektywy stosowania. Przemysł Spożywczy, 59(04).

Gajda J. (2005). Aromaty stosowane w produkcji żywności. Przemysł Spożywczy, 59, 20-23.

Góra J. (2000). Związki zapachowe identyczne z naturalnymi w aromatach spożywczych. Przemysł Spożywczy, 54, 12-11.

Gajda J. (2007). Przepisy Unii Europejskiej dotyczące aromatów. Przemysł Spożywczy, 61(5), 2-5.

 

Jak już prawdopodobnie wiecie jest wiele produktów, które warto wykreślić ze swojej listy zakupów. Część z nich zawiera kontrowersyjne dodatki do żywności, część jest mocno przesłodzonych, a podszywają się na przykład pod zdrowe śniadanie dla dzieci. Dziś chcemy zwrócić Waszą uwagę na produkty, które powstały jako zastępujące inne. Warto w pośpiechu podczas zakupów, poświęcić chwilę uwagi i uniknąć niefortunnej pomyłki.

 

Na produktach powyżej nie znajdziecie nazwy śmietana, jednak ich opakowania mogą Was zmylić. Warto przeczytać skład produktu przed włożeniem go do koszyka. Zestawienie śmietany znajdziecie TUTAJ

 

Produkty powyżej to niestety nie masło, choć łudząco masło przypominają. Aby uniknąć pomyłki, należy kupować zawsze sprawdzoną markę, albo zawsze czytać skład. To co trzeba wiedzieć o maśle znajdziecie TUTAJ

 

Produkty seropodobne już na pewno znacie. W przypadku sera żółtego, sporo powie Wam cena, produkt zastępujący ser żółty, jest od niego znacznie tańszy, ale jak chodzi o twarożek, to różnica nie jest taka drastyczna. Co zrobić? Czytać skład, naprawdę warto! Zestawienie twarożków kanapkowych znajdziecie TUTAJ Najważniejsze informacje o serach żółtych znajdziecie TUTAJ

 

Produkt odwołujące się do tradycyjnych receptur, to oczywiście temat rzeka. Jednym zdaniem; szanujmy babunie i uczmy się od nich tradycyjnych przepisów, ale przemysłowe produkty babuni na wszelki wpadek traktujmy z rezerwą i zawsze sprawdzajmy ich skład. Zestawienie majonezu znajdziecie TUTAJ

 

 

Marcepan to masa ze zmielonych, prażonych migdałów z dodatkiem cukru i ewentualnie olejku migdałowego. Taki marcepan, to słodycz warta grzechu. Produkt, który widzicie powyżej zawiera tylko 11 procent marcepanu, a dodatkowo ziarna pestki moreli i orzeszki arachidowe. Dodatkowo mamy tłuszcz palmowy i E476 o którym możecie przeczytać TUTAJ

Ryż to roślina jednoroczna będąca jednym z najważniejszych uprawianych na świecie zbóż. Choć jej hodowla w Polsce praktycznie nie ma miejsca, to króluje na naszych stołach zarówno w porze obiadu, śniadania, czy kolacji, na słodko, słono, czy z odrobiną pikantnej nuty. Na świecie znanych jest ok. 8 tysięcy jego gatunków.

Wśród najbardziej znanych, dostępnych na półkach sklepowych znajdziemy róż długo- , średnio- lub krótkoziarnisty, biały, brązowy, czerwony, czarny, Basmati oraz Parboiled. Oprócz samego ryżu możemy także spotkać także jego przetwory jak wafle ryżowe, płatki ryżowe, mąkę ryżową oraz ryż preparowany.

Jakość produktów zależy w dużym stopniu od warunków uprawy oraz stopnia przetworzenia. Ryż brązowy jest często nazywany naturalnym bądź pełnym. Jest on nieszlifowany, ze srebrną skórą, zarodkiem i warstwą białkową. Ryż biały natomiast jest ziarnem oszlifowanym i wypolerowanym. Podczas szlifowania traci większość błonnika, a także cennychz żywieniowego Puntu widzenia składników mineralnych i witamin. Inaczej jest w przypadku ryżu Paraboiled, który przed obłuszczeniem traktowany jest parą wodną pod ciśnieniem, dzięki czemu najważniejsze witaminy i składniki mineralne przemieszczają się do wnętrza ziarna. Powierzchnia ziarna jest twarda i nie klei się podczas gotowania.

Sposób przetworzenia dyktuje w dużym stopniu żywieniową wartość ryżu. Wartość ta maleje wraz ze stopniem przetworzenia nasion. Pełen ryż (naturalny) zawiera witaminy z grupy B: B1, B2, niacynę, foliany, a także wapń, magnez, potas, czy żelazo. Pokrywająca ziarno łuska zawiera błonnik, dzięki czemu sprzyja trawieniu oraz daje uczucie sytości. Ryż typu Paraboiled zawiera ok. 80% pierwotnych witamin i składników mineralnych, natomiast biały ryż znacznie mniej.

Jak każdy rodzaj pożywienia oprócz szeregu składników odżywczych, ryż może także być źródłem zanieczyszczeń oraz szkodliwych substancji. Należy przy tym podkreślić, że cały importowany do Unii Europejskiej ryż musi spełnić dość wyśrubowane normy w zakresie dopuszczalnych poziomów substancji szkodliwych. W przypadku ryżu dużą obawę budzi zawartość metali ciężkich w samym ryżu i jego przetworach, w szczególności zawartość arsenu i kadmu. Pierwiastki te zależnie od warunków uprawy i sposobu nawadniania upraw mogą być gromadzone w tkankach roślinnych. Prowadzone badania dostępnego w polskich sklepach ryżu i jego przetworów dowiodły, że występujący w nich poziom tych zanieczyszczeń nie przekracza dopuszczalnych limitów (Wojciechowska-Mazurek i in. 2010). Wręcz w przypadku kadmu stwierdzany poziom był znacznie poniżej dopuszczalnego limitu, a obliczone pobranie metali ciężkich uwzględniające średnie spożycie ryżu nie przekraczało 0,6% dopuszczalnego dziennego pobrania (PTWI) z ryżu i wszystkich jego przetworów. Także badania prowadzone w celu określenia skażenia ryżu pestycydami wykazały, że dostępny w sklepach ryż i jego przetwory są bezpieczne, nie przekraczając dopuszczalnych limitów tych substancji (Głodek i in. 2010). W świetle tych informacji oraz biorąc pod uwagę fakt, że ryż zalicza się żywności lekkostrawnej, o wysokiej wartości żywieniowej można uznać, że to bezpieczne i dobre źródło węglowodanów w naszej codziennej diecie.

Mówiąc o ryżu nie sposób jednak nie wspomnieć także o metodach jego przygotowywania właśnie w kontekście bezpieczeństwa. Od wielu lat dużą popularnością cieszy się przygotowywanie ryżu opakowanego w torebki, które ułatwiają ustalenie odpowiedniej porcji i gotowanie. Niestety istnieją uzasadnione podejrzenia, że niekorzystne dla ludzkiego zdrowia substancje obecne w samym woreczku mogą się w tym procesie uwalniać i przechodzić do żywności (np. bisfenol A), czemu szczególnie sprzyja wysoka temperatura w jakiej odbywa się gotowanie. Choć brak badań potwierdzających definitywnie, że taka metoda gotowania może zwiększać ilość szkodliwych pozostałości w ryżu to warto w tej sytuacji postawić na rozwiązania bardziej tradycyjne i gotować ryż na sypko w dużej ilości wody. Jeżeli woreczek ułatwia nam przygotowanie odpowiedniej dla siebie porcji pamiętajmy, że 1 woreczek to około 5 łyżek suchego ryżu.

Opracowanie: dr Krystyna Pogoń Kierownik Zespołu Dietetycznego Dietific 

Przy wybieraniu tego, co włożyć do sklepowego koszyka, konsumenci kierują się różnymi wytycznymi: składem, producentem, marką, kolorem, zapachem. Opakowanie wydaje się nieistotne, a to przecież ono ma istotny wpływ na produkt i przekazuje o nim wiele informacji. O tym, że warto zainteresować się nie tylko zawartością, ale i otoczką, przekonuje dr hab. inż. Anna Żbikowska, prof. SGGW z Wydziału Nauk o Żywności, autorka i współprowadząca kurs Uniwersytetu Otwartego „Opakowanie żywności źródłem wiedzy o produkcie spożywczym”.

Chroni nas prawo
Opakowania, które trafiają na rynek, muszą być bezpieczne i spełniać szereg rygorystycznych wymogów. Materiały wykorzystywane do produkcji – niezależnie od tego czy to materiał główny, czy tylko niewielki dodatek – należy wykorzystywać zgodnie z prawem oraz zasadami dobrej praktyki produkcyjnej i higienicznej. Producentów zobowiązano do stosowania się do szeregu aktów prawnych wydawanych zarówno na poziomie krajowym (ustawy, rozporządzenia Ministra Zdrowia), jak i europejskim (rozporządzenia Parlamentu Europejskiego). Szczegółowe wytyczne dotyczą m.in. zasad znakowania, dozwolonych substancji oraz identyfikowalności – czyli umożliwienia śledzenia drogi materiału i wyrobu na wszystkich etapach procesu produkcji, przetwarzania i dystrybucji.

Wszystkie opakowania – jako źródła informacji o produkcie – powinny być odpowiednio oznakowane i nie wprowadzać w błąd konsumenta. Najważniejszy jest oczywiście skład i kolejność, w jakiej podaje się składniki: od największej zawartości do najmniejszej. Warto także zwracać uwagę na wartości odżywcze, oświadczenia żywieniowe i zdrowotne. Te ostatnie świadczą o tym, że produkt wspomoże organizm w walce z dolegliwościami. Prawodawcy zadbali nie tylko o obowiązek umieszczenia szczegółowych informacji, lecz także o ich czytelność: odpowiednie rozporządzenie reguluje kwestię wielkości czcionki oraz wyróżnienia informacji o alergenach. Jeśli którejś z wymaganych informacji nie ma na opakowaniu, oznacza to, że produkt nie powinien znajdować się na rynku. Konsument, który zauważy nieprawidłowości, powinien zgłosić to do miejskiego lub powiatowego rzecznika praw konsumenta.

Szkło czy plastik
Opakowania z tworzyw sztucznych znajdują zastosowanie w przypadku produktów płynnych, stałych i sypkich. Są funkcjonalne: lekkie, atrakcyjne z wyglądu, przyciągają uwagę. To niewątpliwie zalety. Budzą jednak nieufność – czy plastik rzeczywiście jest bezpieczny dla żywności? Anna Żbikowska uspokaja: Tworzywa sztuczne używane do kontaktu z żywnością bada się bardzo szczegółowo. Wszystkie składniki używane do ich wyrobu muszą znajdować się w specjalnym wykazie. Zawiera on spis substancji, których stosowanie jest dozwolone w procesie wytwarzania lub przetwarzania materiałów i wyrobów z tworzyw sztucznych. Poza tym znane są też składniki szkodliwe, których należy bezwzględnie unikać.

Oczywiście można wybrać szkło – szklaną butelkę można wykorzystywać wielokrotnie, może też być przetwarzana w nieskończoność. Nie zanieczyszcza środowiska szkodliwymi substancjami, bo w całości wykonano ją z jednego rodzaju materiału występującego w przyrodzie. Jeżeli system zapewniania bezpieczeństwa i jakości w fabryce zaszwankuje, to w przypadku szklanych opakowań występuje najmniejsze prawdopodobieństwo, że coś zostanie źle przebadane lub nielegalnie przewiezione z zagranicy. Szkło wydaje się idealnym opakowaniem, ale plastik musi być bezpieczny i nie powinniśmy obawiać się wykorzystywania go zgodnie z przeznaczeniem – tłumaczy Anna Żbikowska.

W czym zabrać lunch do pracy
W internecie łatwo znaleźć porady dotyczące tego, jak przyrządzić obiad do pracy, mniej natomiast mówi się o tym, że równie ważne jest to, w czym się go przenosi i podgrzewa. W przypadku opakowań wielorazowych najistotniejsze jest, by znajdował się na nich symbol kieliszka i widelca, świadczący o tym, że pojemnik nadaje się do kontaktu z żywnością. Warto zapoznać się z oznaczeniami wytłoczonymi na pudełku lub umieszczonymi na naklejce czy etykiecie. Dzięki temu można dowiedzieć się, czy opakowanie jest odpowiednie, by wlać do niego wrzątek, podgrzewać w mikrofalówce albo mrozić. Jeżeli przeznaczenie czegoś jest nieoczywiste, to informacja o tym powinna się pojawić. Nie należy zakładać, że wszystkie pojemniki spełniają te same kryteria i nie tracą właściwości w ekstremalnych warunkach – wyjaśnia prof. Żbikowska. – Warto też ufać zmysłom: jeżeli opakowanie traci kształt pod wpływem ciepła, to znaczy że nie należy przechowywać w nim gorących produktów.

Opracowała: Katarzyna Wolanin

Sprawdzaj ceny polecanych produktów