Artykuły

Pytacie nas o mleko modyfikowane bez oleju palmowego. Mamy dla Was jedynie dwa polecenia.

Bebilon Profutura 1 Mleko początkowe od urodzenia

skład: odmineralizowana serwatka z mleka w proszku, laktoza z mleka, odtłuszczone mleko w proszku, bezwodny tłuszcz mleczny, olej rzepakowy, olej słonecznikowy, olej kokosowy, olej z organizmów jednokomórkowych, galaktooligosacharydy z mleka 8,84%, koncentrat białka serwatkowego (z mleka), lipidy jaja kurzego, olej rybi, fruktooligosacharydy 0,62%, węglan wapnia, chlorek potasu, chlorek magnezu, cytrynian sodu, kwas L-askorbinowy, L-askorbinian sodu, tauryna, lecytyna sojowa (emulgator), siarczan żelazawy, octan DL-alfa-tokoferolu, siarczan cynku, sól sodowa 5′- monofosforanu urydyny, 5′-monofosforan cytydyny, 5′-monofosforan adenozyny, sól sodowa 5′-monofosforanu inozyny, nikotynamid, inozytol, sól sodowa 5′-monofosforanu guanozyny, L-karnityna, kwas foliowy, D-pantotenian wapnia, siarczan miedzi, D-biotyna, L-tryptofan, DL-alfa-tokoferol, palmitynian retinylu, cyjanokobalamina, chlorowodorek tiaminy, cholekalcyferol, chlorowodorek pirydoksyny, siarczan manganu, jodek potasu, selenin sodu, fitomenadion, Zawiera mieszaninę prebiotyków (galaktooligosacharydy i fruktooligosacharydy: 0,8 g / 100 ml).

Bebilon Profutura dostępne jest także dla dzieci powyżej 6. miesiąca i powyżej 1. roku

 

CapriCare 1 mleko początkowe oparte na mleku kozim, od urodzenia

skład: Pasteryzowane pełne mleko kozie, laktoza (z mleka), oleje roślinne (wysokooleinowy olej słonecznikowy, olej rzepakowy, olej słonecznikowy, przeciwutleniacze (lecytyna słonecznikowa, mieszanina tokoferoli)), pasteryzowane sproszkowane mleko kozie, sole mineralne (cytrynian wapnia, cytrynian sodu, wodorotlenek wapnia, siarczan żelazawy, chlorek potasu, siarczan cynku, siarczan miedzi, siarczan manganu, jodek potasu, selenin sodu), witaminy (kwas L-askorbinowy, octan DL-alfa-tokoferylu, nikotynamid, octan retinolu,  holekalcyferol, D-pantotenian wapnia, filochinon, cyjanokobalamina, chlorowodorek tiaminy, ryboflawina, chlorowodorek pirydoksyny, kwas foliowy, D-biotyna), chlorek choliny, L-tryptofan, L-izoleucyna, tauryna, L-karnityna.

Dostępne jest także CapriCare 2, mleko następne na mleku kozim, powyżej 6 miesiąca życia

Polecamy też artykuł o tym wyjątkowym mleku – TUTAJ

 

Jeśli znacie inne mleka modyfikowane bez oleju palmowego, prosimy o polecenia w komentarzach – dziękujemy.

Czy robicie czasem święto ze słabego jedzenia? Czy w ramach atrakcji dla dzieci wchodzicie do restauracji na „M”? Czy kusicie się na słaby jakościowo produkt, którego nie kupilibyście w zwykły dzień, bo akurat coś świętujecie? Czy święto to pozwolić sobie na najgorsze jedzenie, czy na najlepsze?

Myśląc o najlepszym jedzeniu, nie mamy na myśli obiadu w restauracji z gwiazdką Michelin, tylko świadomie wybrane produkty i przygotowanie z nich posiłku, choćby najprostszej sałatki czy kanapki. Mamy na myśli ten moment kiedy z mniejszej lub większej okazji kupujemy bardzo słodki, konserwowany napój czy słodycze lub przekąski z dodanymi wzmacniaczami smaku, konserwantami i tłuszczami utwardzanymi. Taka tendencja jest szczególnie dobrze widoczna na przyjęciach (o zgrozo!) dla dzieci, gdzie królują przesłodzone napoje, chipsy, chrupki i cała masa przemysłowych słodyczy.

Zestawienie chipsów cebulkowych znajdziecie TUTAJ solonych TUTAJ paprykowych TUTAJ

 

 

Temat do rozważań, to także pięknie zdobiony okolicznościowy tort. Czy przy zamówieniu w sprawdzonej cukierni można zamówić tort bez margaryny, zrobiony z użyciem masła, serka, śmietany? Może część z Was myśli teraz, że to już przesada, czepiać się urodzinowego tortu. Chodzi jednak o nasze nawyki, świadomy wybór, o przekazywanie tej dbałości naszym dzieciom i nie dawanie komunikatu, że z okazji święta możemy sobie pozwolić na najsłabsze możliwe menu. Może to będzie drastyczne porównanie, ale nie pozwalamy sobie na przykład na śmiecenie w lesie, bo coś fetujemy, tak samo złym pomysłem jest zaśmiecanie naszych organizmów, bo jest święto. Świętując, promujmy trend na jedzenie tak samo dobre lub lepsze, jak co dzień.

Spójrzcie na poniższy produkt, takie może być ryzyko, gdy nie pytacie o skład.

 

Czy zdarzyło się Wam zrobić nagrodę dla dziecka z produktów o kontrowersyjnym składzie? Nasza optyka na ten temat jest jasna, naprawdę nie warto! Dzieciaki uczą się, że najsłabsze produkty są najbardziej atrakcyjne i pożądane, a przecież tego właśnie chcemy uniknąć. Może w ramach nagrody poszukać razem z dzieckiem najlepszej lodziarni w mieście, gdzie serwują lody tylko z naturalnych składników? Albo zrobić najprostsze lody domowe.

Zestawienie lodów wodnych znajdziecie TUTAJ

 

 

Przekąski na przyjęcia małe i duże, gdy gospodarzom czasu wystarczy tylko na zrobienie dipów, można wybrać dobrze. Na szczęście na rynku jest już wiele produktów, których producenci zadbali o ich skład.

Zestawienie krakersów, znajdziecie TUTAJ

 

 

Udanego świętowania, wybierania, gotowania podczas wszystkich letnich przyjęć!

 

 

 

 

 

JESTEŚ TYM CO JESZ, WIĘC ZMIEŃ NAWYKI ŻYWIENIOWE

 

Jesteś tym co jesz

To jaką dietę wybieramy, decyduje o tym,  jak się czujemy, ale też o tym jak wyglądamy, czy jak wygląda jakość naszej pracy.  Nasza forma psychofizyczna, związana jest ściśle z odżywianiem, więc to czy będziemy nerwowi i zmęczeni, a może radośni i aktywni, to w dużej mierze zależy od jakości naszej kuchni. Naprawdę warto zmieniać nawyki i wiedzieć co jemy. O maśle więcej TUTAJ

 

 

Dajesz dobry przykład dzieciom

Dzieci uczą się na przykładzie zachowań najbliższego otoczenia, a nie na podstawie niepopartych działaniem słów. Czytając skład podczas zakupów, uczymy tego samego nasze dzieci, a co za tym idzie, świadomego wyboru i dobrych nawyków. Ludzie, którzy w dzieciństwie nauczyli się, że na przykład przesłodzone płatki to nie jest dobre śniadanie, łatwo przenoszą te nawyki na całe swoje życie. Zestawienie jogurtów greckich TUTAJ

 

 

Dbasz o sylwetkę

Sprawdzając produkty, które mienią się być dla Ciebie dobre, kiedy chcesz zadbać o swoją sylwetkę, nie ryzykujesz zjedzeniem składników, które mogą mieć działanie wprost przeciwne. Zestawienie musli znajdziecie TUTAJ

 

Masz wpływ na jakość produktów na rynku

Wybierając świadomie podczas zakupów, rezygnując z produktów z kontrowersyjnym składem, najlepiej motywujesz producentów do projektowania nowych, dobrych produktów, bądź poprawiania istniejących. Decydujesz swoim portfelem, dajesz szansę rozwoju młodym firmom, które wchodzą na rynek z bardzo dobrymi produktami, pozbawionymi kontrowersyjnych substancji dodatkowych, dużych ilości cukru, czy tanich wypełniaczy.

 

A Ty dlaczego czytasz skład?

 

Aromaty spożywcze – co powinniśmy o nich wiedzieć?

Niemal każdy produkt spożywczy oraz napój ma w swoim składzie aromaty spożywcze. W przetwórstwie przemysłowym stosuje się je z prostego powodu: wpływają na smak i aromat gotowego produktu, zwiększając tym samym jego atrakcyjność. Jednak czy wiemy, czym tak naprawdę są i na jakich zasadach można je stosować?

Aromaty można podzielić na kilka zasadniczych grup. Głównymi kryteriami podziału są rodzaj materiału źródłowego oraz metoda produkcji. Poszczególne zawiązki aromatotwórcze otrzymywane są drogami: fizykochemiczną, chemiczną lub biotechnologiczną.

Podział substancji aromatycznych:

Brzmi skomplikowanie, ale tak naprawdę nie ma się czego obawiać. Jak w przypadku większości kwestii związanych z jedzeniem, także tutaj konsumentów chroni prawo. W Unii Europejskiej obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (WE) nr 1334/2008 z dnia 16 grudnia 2008 r. w sprawie środków aromatyzujących i niektórych składników żywności o właściwościach aromatyzujących do użycia w oraz na środkach spożywczych. Zgodnie z nim w produkcji środków spożywczych można stosować wyłącznie takie aromaty lub składniki żywności o właściwościach aromatyzujących, które spełniają dwa ważne warunki. Po pierwsze: nie zagrażają zdrowiu konsumentów i po drugie: ich stosowanie nie skutkuje wprowadzeniem konsumenta w błąd.

W rozporządzeniu przedstawiono podział i ogólną charakterystykę środków stosowanych do aromatyzowania żywności. Pojęcie „substancja aromatyczna” oznacza określoną substancję chemiczną o właściwościach aromatyzujących, natomiast „naturalne substancje aromatyczne” to substancje, które są obecne w żywności naturalnie.

Określenie „naturalna substancja aromatyczna” nie może być stosowane bezrefleksyjnie. Prawo dopuszcza jego użycia tylko wtedy, gdy mowa o środkach aromatyzujących, które zawierają naturalne substancje pochodzenia roślinnego (np. olejki eteryczne), zwierzęcego (aromat mleka) lub mikrobiologicznego, otrzymywane przy udziale mikroorganizmów – drożdży, bakterii, grzybów bądź izolowanych z nich enzymów. Grupą związków zapachowych otrzymywanych w procesach mikrobiologicznych są cykliczne estry – laktony. Charakteryzują się one przyjemnym, intensywnym zapachem i są dość rozpowszechnione w naturze. Mogą być izolowane z owoców, warzyw, orzechów, produktów mlecznych lub mięsa.

Najpopularniejszy – i budzący największe kontrowersje – jest chyba termin „aromat identyczny z naturalnym”. Co kryje się pod tą enigmatyczną nazwą raz po raz występującą na etykietach żywności? Nic zdrożnego. To aromaty, które są produkowane metodami syntetycznymi, ale mają taką samą strukturę chemiczną jak naturalne – i takie same właściwości.

Ostatnią grupę aromatów stanowią aromaty sztuczne. Wytwarza się je w laboratoriach, a ich budowa chemiczna różni się od budowy naturalnych odpowiedników. Przykładami takich substancji są np. wanilina – syntetyczny składnik cukru wanilinowego, maślan etylu o zapachu ananasowym, mrówczan etylu o zapachu rumowym oraz dwuacetyl o zapachu maślanym.

Obojętnie, którego rodzaju substancji aromatyzującej używa się w produkcji żywności, musi ona być bezpieczna dla konsumenta. Dlatego wszystkie poddaje się ocenie ryzyka jeszcze przed dopuszczeniem do użycia. Gdy zostaną dokładnie przebadane pod kątem oceny ich bezpieczeństwa (a więc toksyczności), ustala się dawki dopuszczalnego dziennego pobrania (ADI), czyli wskaźniki określające maksymalną dzienną ilość substancji w przeliczeniu na kilogram masy ciała, która może być spożyta z żywnością bez znacznych negatywnych skutków dla zdrowia przez całe życie. Następnie wpisuje się taką substancję do wykazu wspólnotowego zamieszczonego w załączniku do ww. rozporządzenia.

W większości przypadków nie ma się czego obawiać, aromaty dopuszczone do stosowania są całkowicie bezpieczne. Jednak alergicy, osoby cierpiące na różnego rodzaju schorzenia przewodu pokarmowego oraz wykazujące nietolerancję na niektóre składniki żywności powinny maksymalnie ograniczyć spożycie produktów zawierających substancje dodatkowe (w tym aromaty).

Alicja Ponder

Szkoła Główna Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie

SGGW FB

Źródła:

Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (WE) nr 1334/2008 z dnia 16 grudnia 2008 r. w sprawie środków aromatyzujących i niektórych składników żywności o właściwościach aromatyzujących do użycia w oraz na środkach spożywczych.

Bogacz-Radomska L., Pietkiewicz J. J. (2009). Przegląd metod otrzymywania aromatów stosowanych do aromatyzowania żywności. Prace Naukowe Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu. Nauki Inżynierskie i Technologie, 1(57), 124-140.

Zawirska-Wojtasiak R. (2005). Aromaty, barwniki, konserwanty perspektywy stosowania. Przemysł Spożywczy, 59(04).

Gajda J. (2005). Aromaty stosowane w produkcji żywności. Przemysł Spożywczy, 59, 20-23.

Góra J. (2000). Związki zapachowe identyczne z naturalnymi w aromatach spożywczych. Przemysł Spożywczy, 54, 12-11.

Gajda J. (2007). Przepisy Unii Europejskiej dotyczące aromatów. Przemysł Spożywczy, 61(5), 2-5.

 

Jak już prawdopodobnie wiecie jest wiele produktów, które warto wykreślić ze swojej listy zakupów. Część z nich zawiera kontrowersyjne dodatki do żywności, część jest mocno przesłodzonych, a podszywają się na przykład pod zdrowe śniadanie dla dzieci. Dziś chcemy zwrócić Waszą uwagę na produkty, które powstały jako zastępujące inne. Warto w pośpiechu podczas zakupów, poświęcić chwilę uwagi i uniknąć niefortunnej pomyłki.

 

Na produktach powyżej nie znajdziecie nazwy śmietana, jednak ich opakowania mogą Was zmylić. Warto przeczytać skład produktu przed włożeniem go do koszyka. Zestawienie śmietany znajdziecie TUTAJ

 

Produkty powyżej to niestety nie masło, choć łudząco masło przypominają. Aby uniknąć pomyłki, należy kupować zawsze sprawdzoną markę, albo zawsze czytać skład. To co trzeba wiedzieć o maśle znajdziecie TUTAJ

 

Produkty seropodobne już na pewno znacie. W przypadku sera żółtego, sporo powie Wam cena, produkt zastępujący ser żółty, jest od niego znacznie tańszy, ale jak chodzi o twarożek, to różnica nie jest taka drastyczna. Co zrobić? Czytać skład, naprawdę warto! Zestawienie twarożków kanapkowych znajdziecie TUTAJ Najważniejsze informacje o serach żółtych znajdziecie TUTAJ

 

Produkt odwołujące się do tradycyjnych receptur, to oczywiście temat rzeka. Jednym zdaniem; szanujmy babunie i uczmy się od nich tradycyjnych przepisów, ale przemysłowe produkty babuni na wszelki wpadek traktujmy z rezerwą i zawsze sprawdzajmy ich skład. Zestawienie majonezu znajdziecie TUTAJ

 

 

Marcepan to masa ze zmielonych, prażonych migdałów z dodatkiem cukru i ewentualnie olejku migdałowego. Taki marcepan, to słodycz warta grzechu. Produkt, który widzicie powyżej zawiera tylko 11 procent marcepanu, a dodatkowo ziarna pestki moreli i orzeszki arachidowe. Dodatkowo mamy tłuszcz palmowy i E476 o którym możecie przeczytać TUTAJ

Ryż to roślina jednoroczna będąca jednym z najważniejszych uprawianych na świecie zbóż. Choć jej hodowla w Polsce praktycznie nie ma miejsca, to króluje na naszych stołach zarówno w porze obiadu, śniadania, czy kolacji, na słodko, słono, czy z odrobiną pikantnej nuty. Na świecie znanych jest ok. 8 tysięcy jego gatunków.

Wśród najbardziej znanych, dostępnych na półkach sklepowych znajdziemy róż długo- , średnio- lub krótkoziarnisty, biały, brązowy, czerwony, czarny, Basmati oraz Parboiled. Oprócz samego ryżu możemy także spotkać także jego przetwory jak wafle ryżowe, płatki ryżowe, mąkę ryżową oraz ryż preparowany.

Jakość produktów zależy w dużym stopniu od warunków uprawy oraz stopnia przetworzenia. Ryż brązowy jest często nazywany naturalnym bądź pełnym. Jest on nieszlifowany, ze srebrną skórą, zarodkiem i warstwą białkową. Ryż biały natomiast jest ziarnem oszlifowanym i wypolerowanym. Podczas szlifowania traci większość błonnika, a także cennychz żywieniowego Puntu widzenia składników mineralnych i witamin. Inaczej jest w przypadku ryżu Paraboiled, który przed obłuszczeniem traktowany jest parą wodną pod ciśnieniem, dzięki czemu najważniejsze witaminy i składniki mineralne przemieszczają się do wnętrza ziarna. Powierzchnia ziarna jest twarda i nie klei się podczas gotowania.

Sposób przetworzenia dyktuje w dużym stopniu żywieniową wartość ryżu. Wartość ta maleje wraz ze stopniem przetworzenia nasion. Pełen ryż (naturalny) zawiera witaminy z grupy B: B1, B2, niacynę, foliany, a także wapń, magnez, potas, czy żelazo. Pokrywająca ziarno łuska zawiera błonnik, dzięki czemu sprzyja trawieniu oraz daje uczucie sytości. Ryż typu Paraboiled zawiera ok. 80% pierwotnych witamin i składników mineralnych, natomiast biały ryż znacznie mniej.

Jak każdy rodzaj pożywienia oprócz szeregu składników odżywczych, ryż może także być źródłem zanieczyszczeń oraz szkodliwych substancji. Należy przy tym podkreślić, że cały importowany do Unii Europejskiej ryż musi spełnić dość wyśrubowane normy w zakresie dopuszczalnych poziomów substancji szkodliwych. W przypadku ryżu dużą obawę budzi zawartość metali ciężkich w samym ryżu i jego przetworach, w szczególności zawartość arsenu i kadmu. Pierwiastki te zależnie od warunków uprawy i sposobu nawadniania upraw mogą być gromadzone w tkankach roślinnych. Prowadzone badania dostępnego w polskich sklepach ryżu i jego przetworów dowiodły, że występujący w nich poziom tych zanieczyszczeń nie przekracza dopuszczalnych limitów (Wojciechowska-Mazurek i in. 2010). Wręcz w przypadku kadmu stwierdzany poziom był znacznie poniżej dopuszczalnego limitu, a obliczone pobranie metali ciężkich uwzględniające średnie spożycie ryżu nie przekraczało 0,6% dopuszczalnego dziennego pobrania (PTWI) z ryżu i wszystkich jego przetworów. Także badania prowadzone w celu określenia skażenia ryżu pestycydami wykazały, że dostępny w sklepach ryż i jego przetwory są bezpieczne, nie przekraczając dopuszczalnych limitów tych substancji (Głodek i in. 2010). W świetle tych informacji oraz biorąc pod uwagę fakt, że ryż zalicza się żywności lekkostrawnej, o wysokiej wartości żywieniowej można uznać, że to bezpieczne i dobre źródło węglowodanów w naszej codziennej diecie.

Mówiąc o ryżu nie sposób jednak nie wspomnieć także o metodach jego przygotowywania właśnie w kontekście bezpieczeństwa. Od wielu lat dużą popularnością cieszy się przygotowywanie ryżu opakowanego w torebki, które ułatwiają ustalenie odpowiedniej porcji i gotowanie. Niestety istnieją uzasadnione podejrzenia, że niekorzystne dla ludzkiego zdrowia substancje obecne w samym woreczku mogą się w tym procesie uwalniać i przechodzić do żywności (np. bisfenol A), czemu szczególnie sprzyja wysoka temperatura w jakiej odbywa się gotowanie. Choć brak badań potwierdzających definitywnie, że taka metoda gotowania może zwiększać ilość szkodliwych pozostałości w ryżu to warto w tej sytuacji postawić na rozwiązania bardziej tradycyjne i gotować ryż na sypko w dużej ilości wody. Jeżeli woreczek ułatwia nam przygotowanie odpowiedniej dla siebie porcji pamiętajmy, że 1 woreczek to około 5 łyżek suchego ryżu.

Opracowanie: dr Krystyna Pogoń Kierownik Zespołu Dietetycznego Dietific 

Chyba wszystkie dzieci lubią słodycze, jakimś sposobem, spróbowały i dowiedziały się, że słodki smak sprawia im przyjemność. Trudno znaleźć się w dzisiejszej rzeczywistości, całkowicie odmawiając dziecku słodyczy. To co warto zrobić, to zadbać o ich jakość i spożywaną ilość. Przedstawiamy Wam cztery sposoby, które warto wypróbować i wprowadzić do rodzinnych rytuałów.

Lody czekoladowe zrobione z naturalnie słodkiej śmietanki z odrobiną miodu i dodatkiem kakao, to alternatywa dla na przykład takiego składu:

Odtworzone mleko odtłuszczone, cukier, olej roślinny , syrop glukozowy, odtłuszczone mleko w proszku, kakao w proszku o obniżonej zawartości tłuszczu (11%), serwatka w proszku, emulgator: mono- i diglicerydy kwasów tłuszczowych, stabilizatory: guma guar, guma celulozowa, karagen, barwniki: betanina, annato, karmel amoniakalny, przecier truskawkowy 0,3% (truskawki 87%, cukier), czekolada 0,2%, regulator kwasowości: kwas cytrynowy, śmietanka w proszku 0,1%, aromaty

Czas potrzebny do wykonania takich domowych lodów to jakieś 10-15 minut, więc prawdopodobnie krócej niż wyjście do sklepu.

Jeśli szukacie mniej kalorycznego rozwiązania, wypróbujcie jeszcze prostszą opcję, zamrożenie soku lub smoothie, może też być mus owocowy. Możecie wykorzystać gotowe produkty lub wycisnąć sok w domu, czy też zmiksować ulubione owoce Waszego dziecka. Wykonanie tych prac wspólnie z dziećmi, podnosi jeszcze atrakcyjność deserów!

Zestawienie sklepowych lodów czekoladowych TUTAJ

 

Serek waniliowy, często niestety traktowany jak posiłek, a nie deser, też może nieść ze sobą sporo substancji dodatkowych i dużo cukru:

Twaróg, syrop glukozowo-fruktozowy, cukier, skrobia modyfikowana, substancje zagęszczające (guma ksantanowa, guma guar), aromat waniliowy, węglan wapnia, barwnik (ryboflawiny)

Zrobienie wspólnie z dzieckiem serka waniliowego na bazie twarożku naturalnego, czy jogurtu greckiego z dodatkiem miodu i wanilii, to niewielki wysiłek, a mamy pełną kontrolę nad ilością dodanego cukru i unikamy substancji dodatkowych. 

Zestawienie jogurtów greckich znajdziecie TUTAJ

Zestawienie serków waniliowych znajdziecie TUTAJ

 

 

Czy Wasze dzieci lubią żelki? A czy chcecie żeby zjadały w nich takie oto składniki?

Cukier, syrop glukozowo-fruktozowy, mąka pszenna, skrobia pszenna, tłuszcz palmowy, dekstroza, żelatyna, kwas: kwas cytrynowy, emulgator: mono- i diglicerydy kwasów tłuszczowych, aromat, koncentraty owocowe i roślinne: rzodkiew, czarna porzeczka, substancja glazurująca: wosk pszczeli biały i żółty, wosk carnauba

Żelki domowe, to tylko dwa składniki! Opcjonalnie, przed dodaniem żelatyny lub agaru do podgrzanego soku, możecie dodać trochę miodu. Użyjcie silikonowych foremek lub prościej wylejcie masę do płaskiego szerokiego naczynia, a po zastygnięciu pokrójcie nożem.

PS Pamiętajcie, że nawet skład żelatyny warto przeczytać, dowód na to TUTAJ

 

 

Jedząc często słodycze przemysłowe, smak nasz i naszych dzieci przyzwyczaja się do wysokiego poziomu zawartego w nich cukru. Ilość cukru w słodyczach przemysłowych jest często kilka razy wyższa niż w wyrobach domowych. Jeśli nie jecie słodyczy sklepowych, będziecie bardzo zaskoczeni poziomem słodyczy, próbując ich po dłuższym czasie. Zjedzenie wafelka czy batonika do końca, może okazać się mało przyjemne lub niemożliwe bez odczucia mdłości.

Nasza rekomendacja, to okazjonalne wypieki domowe w których kontrolujemy ilość cukru. Będziecie zdziwieni, kiedy redukując ilość cukru o połowę, wypieki będą nadal słodkie i smaczne. Zróbcie to etapami, np. zmniejszając ilość użytego cukru o 10-15%.

Przepis na najprostsze ciasto świata TUTAJ

Nasze małe odkrycie dotyczące tego ciasta – nie dodajemy kakao, a na wierzch (przed pieczeniem) układamy plasterki dojrzałej gruszki, wychodzi pyszne clafoutis!

 

 

 

 

Przy wybieraniu tego, co włożyć do sklepowego koszyka, konsumenci kierują się różnymi wytycznymi: składem, producentem, marką, kolorem, zapachem. Opakowanie wydaje się nieistotne, a to przecież ono ma istotny wpływ na produkt i przekazuje o nim wiele informacji. O tym, że warto zainteresować się nie tylko zawartością, ale i otoczką, przekonuje dr hab. inż. Anna Żbikowska, prof. SGGW z Wydziału Nauk o Żywności, autorka i współprowadząca kurs Uniwersytetu Otwartego „Opakowanie żywności źródłem wiedzy o produkcie spożywczym”.

Chroni nas prawo
Opakowania, które trafiają na rynek, muszą być bezpieczne i spełniać szereg rygorystycznych wymogów. Materiały wykorzystywane do produkcji – niezależnie od tego czy to materiał główny, czy tylko niewielki dodatek – należy wykorzystywać zgodnie z prawem oraz zasadami dobrej praktyki produkcyjnej i higienicznej. Producentów zobowiązano do stosowania się do szeregu aktów prawnych wydawanych zarówno na poziomie krajowym (ustawy, rozporządzenia Ministra Zdrowia), jak i europejskim (rozporządzenia Parlamentu Europejskiego). Szczegółowe wytyczne dotyczą m.in. zasad znakowania, dozwolonych substancji oraz identyfikowalności – czyli umożliwienia śledzenia drogi materiału i wyrobu na wszystkich etapach procesu produkcji, przetwarzania i dystrybucji.

Wszystkie opakowania – jako źródła informacji o produkcie – powinny być odpowiednio oznakowane i nie wprowadzać w błąd konsumenta. Najważniejszy jest oczywiście skład i kolejność, w jakiej podaje się składniki: od największej zawartości do najmniejszej. Warto także zwracać uwagę na wartości odżywcze, oświadczenia żywieniowe i zdrowotne. Te ostatnie świadczą o tym, że produkt wspomoże organizm w walce z dolegliwościami. Prawodawcy zadbali nie tylko o obowiązek umieszczenia szczegółowych informacji, lecz także o ich czytelność: odpowiednie rozporządzenie reguluje kwestię wielkości czcionki oraz wyróżnienia informacji o alergenach. Jeśli którejś z wymaganych informacji nie ma na opakowaniu, oznacza to, że produkt nie powinien znajdować się na rynku. Konsument, który zauważy nieprawidłowości, powinien zgłosić to do miejskiego lub powiatowego rzecznika praw konsumenta.

Szkło czy plastik
Opakowania z tworzyw sztucznych znajdują zastosowanie w przypadku produktów płynnych, stałych i sypkich. Są funkcjonalne: lekkie, atrakcyjne z wyglądu, przyciągają uwagę. To niewątpliwie zalety. Budzą jednak nieufność – czy plastik rzeczywiście jest bezpieczny dla żywności? Anna Żbikowska uspokaja: Tworzywa sztuczne używane do kontaktu z żywnością bada się bardzo szczegółowo. Wszystkie składniki używane do ich wyrobu muszą znajdować się w specjalnym wykazie. Zawiera on spis substancji, których stosowanie jest dozwolone w procesie wytwarzania lub przetwarzania materiałów i wyrobów z tworzyw sztucznych. Poza tym znane są też składniki szkodliwe, których należy bezwzględnie unikać.

Oczywiście można wybrać szkło – szklaną butelkę można wykorzystywać wielokrotnie, może też być przetwarzana w nieskończoność. Nie zanieczyszcza środowiska szkodliwymi substancjami, bo w całości wykonano ją z jednego rodzaju materiału występującego w przyrodzie. Jeżeli system zapewniania bezpieczeństwa i jakości w fabryce zaszwankuje, to w przypadku szklanych opakowań występuje najmniejsze prawdopodobieństwo, że coś zostanie źle przebadane lub nielegalnie przewiezione z zagranicy. Szkło wydaje się idealnym opakowaniem, ale plastik musi być bezpieczny i nie powinniśmy obawiać się wykorzystywania go zgodnie z przeznaczeniem – tłumaczy Anna Żbikowska.

W czym zabrać lunch do pracy
W internecie łatwo znaleźć porady dotyczące tego, jak przyrządzić obiad do pracy, mniej natomiast mówi się o tym, że równie ważne jest to, w czym się go przenosi i podgrzewa. W przypadku opakowań wielorazowych najistotniejsze jest, by znajdował się na nich symbol kieliszka i widelca, świadczący o tym, że pojemnik nadaje się do kontaktu z żywnością. Warto zapoznać się z oznaczeniami wytłoczonymi na pudełku lub umieszczonymi na naklejce czy etykiecie. Dzięki temu można dowiedzieć się, czy opakowanie jest odpowiednie, by wlać do niego wrzątek, podgrzewać w mikrofalówce albo mrozić. Jeżeli przeznaczenie czegoś jest nieoczywiste, to informacja o tym powinna się pojawić. Nie należy zakładać, że wszystkie pojemniki spełniają te same kryteria i nie tracą właściwości w ekstremalnych warunkach – wyjaśnia prof. Żbikowska. – Warto też ufać zmysłom: jeżeli opakowanie traci kształt pod wpływem ciepła, to znaczy że nie należy przechowywać w nim gorących produktów.

Opracowała: Katarzyna Wolanin

Czym jest Oryzanol?

Oryzanol to kompleks estrów fitosteroli (campestrolu, stigmasterolu i sitosterolu) i kwasu felurowego oraz innych związków organicznych.

Pozyskiwany jest z otrębów ryżowych, rzez lata uważanych jedynie za produkt uboczny, wykazuje specyficzną aktywnośc biologiczną.

Oryzanol to aktywna substancja, którą cechuje ponad dziesięciokrotnie silniejsze właściwości antyoksydacyjne niż witamina E, a dzięki temu jeszcze skuteczniej i jeszcze bardziej efektywnie wspomaga nasz organizm w walce z wolnymi rodnikami.

Oryzanol wspomaga pracę mózgu, układu krążenia i układu pokarmowego. Poprawia stan skóry, mięśni, kości, a także ma korzystny wpływ na funkcjonowanie tarczycy.

Najwyższa zawartość oryzanolu w oleju SoRiso

Oleje SoRiso to jedyne oleje na polskim rynku o najwyższej zawartości oryzanolu. Ta niezwykle istotna, z żywieniowego punktu widzenia fitoaktywna substancja, występuje naturalnie z ziarnach ryżu, a jej głównym źródłem jest przede wszystkim nasienna łuska (otręby ryżowe), często traktowana jako produkt uboczny pozyskiwania popularnych na całym świecie białych ziaren ryżu. Jednak to właśnie owa łuska jest najbardziej bogata w składniki odżywcze, którym udowodniono naukowo prozdrowotne działanie na organizm człowieka.
Niestety często w procesie pozyskiwania oleju ryżowego, jego przechowywania, transportu i dystrybucji ulega znacznej dezaktywacji najbardziej cenna dla tego produktu substancja, jaką jest oryzanol. Takie oleje tracą nie tylko swoje właściwości organoleptyczne, ale przede wszystkim wartość żywieniową, która jest kluczową zaletą dla konsumenta.

Metoda pozyskiwania olejów ryżowych SoRiso, technologiczne zabezpieczenie przed destrukcyjnymi procesami utleniania oraz odpowiednie pakowanie i transport do Europy zapewniają najwyższą trwałość biologiczną oryzanolu w finalnym produkcie.

Żywność funkcjonalna – warto wiedzieć

„Żywność funkcjonalna jest definiowana jako żywność, która w oparciu o udokumentowaną wiedzę, dotyczącą istnienia dowodów zależności pomiędzy żywnością lub jej składnikami a zdrowiem, może mieć korzystny wpływ na stan zdrowia. Idąc tym tokiem, kwas linolowy w ilości większej od minimalnej niezbędnej do uniknięcia niedoborów niezbędnych nienasyconych kwasów tłuszczowych (NNKT), może być uważany za składnik żywności funkcjonalnej.
Oleje roślinne zawierają wiele składników mających korzystne działanie fizjologiczne dla ludzkiego organizmu. Jednym z bardzo korzystnych pod tym względów produktów jest olej z otrębów ryżowych (RBO). W dużej mierze jest to przyczyną jednego z komponentów tego oleju ? oryzanolu. Jest on mieszaniną estrów steroli kwasu ferulowego. W wielu publikacjach naukowych udowodniono, iż oryzanol wykazuje różne efekty farmakologiczne, w tym obniżanie stężenia cholesterolu w osoczu. Są również doniesienia naukowe sugerujące hipolemiczne działanie kwasu ferulowego. Kwas ten ma działanie antyoksydacyjne i zmniejsza tworzenie wolnych rodników.

Ponadto, kwas ferulowy może mieć właściwości przeciwnowotworowe poprzez hamowanie powstawanie związków N-nitrozowych (badanie na myszach). RBO jest stosunkowo bogaty w tokotrienole – analogi tokoferolu (witamina E), które posiadają działanie przeciwutleniające.
Podsumowując, olej z otrębów ryżowych zawiera następujące składniki, które obniżają poziom cholesterolu w osoczu: fitosterole, oryzanol i tokotrienol. Obniżający poziom cholesterolu potencjał fitosteroli u ludzi jest dobrze udowodniony i poznany, zatem można stosować olej ten jako funkcjonalny składnik żywności.”

Minor Constituents of Rice Bran Oil as Functional Foods; Deckere, Ph.D., and Korver, Ph.D. Nutrition reviews. Opracowanie: Justyna Szafirowska

Więcej infomacji na temat oryzanolu i oleju SoRiso TUTAJ

Polskie ryby dochodzą do głosu

Szkoła Główna Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie

O polskich rybach i zagadnieniach z nimi związanych opowiadają prof. dr hab. Teresa Ostaszewska oraz dr inż. Jerzy Śliwiński z Zakładu  Ichtiobiologii, Rybactwa i Biotechnologii Akwakultury Wydziału Nauk o Zwierzętach SGGW.

Jakie ryby jadali w Wigilię nasi przodkowie?

J.Ś: Kiedyś ryby dzielono na czarnoryb (np. sum, jesiotr)  i białoryb (np. płocie i leszcze).  Za najbardziej cenny uważany był czarnoryb i to on głównie trafiał na świąteczne stoły wszystkich tych, których było na to stać. Bardzo popularnym daniem bez względu na stan portfela były śledzie, zwłaszcza te konserwowane w soli. W tradycyjnej polskiej kuchni ważne miejsce nadal zajmują ryby drapieżne takie jak szczupak czy sandacz.

Wymienione przez Pana gatunki ryb chyba rzadko można spotkać na współczesnym stole. Od wielu lat króluje na nich karp.

T.O.: Rzeczywiście sumy, jesiotry, sandacze czy szczupaki, ze względu na niewielką podaż są dosyć drogie, co z pewnością ogranicza popyt na te ryby, choć jest wielu konsumentów, którzy tych ryb poszukują. Handlowcy próbują uzupełnić te braki na rynku, stąd część sandaczy, które pojawiają się w sklepach, pochodzi np. z Kazachstanu. Nasze rodzime rybactwo nawet przy wykorzystaniu pełnego potencjału nie jest w stanie zaspokoić naszych potrzeb, dlatego bardzo dużo ryb importujemy. Inaczej jest z karpiem, który jest bardzo popularny w okresie Bożego Narodzenie. Sezonowa, skoncentrowana w krótkim czasie podaż jest duża, dzięki czemu ceny  są korzystne. Co więcej, wiele sieci handlowych używa tej ryby jako wabika na klienta i często sprzedaje po cenie niższej niż koszt zakupu u producenta.

Skąd wzięła się ta popularność karpia? Kiedy tak naprawdę zawojował on nasze wigilijne stoły?

J.Ś.: Karp przywędrował na kontynent europejski z Azji, a do Polski prawdopodobnie z Niemiec już w średniowieczu, około XII wieku. Jego hodowla jest ściśle związana z kulturą chrześcijańską. W dni postne, których w tym czasie było nawet 180 w roku , nasi przodkowie jadali głównie ryby, których z czasem w rzekach i jeziorach zaczęło brakować. Wymusiło to hodowlę ryb w stawach, zakładanych głównie przy klasztorach. Już wtedy karp był bardzo cenioną rybą, która gościła na królewskich stołach. Jego hodowla systematycznie się rozwijała, a dostępność na rynku rosła. Rybą sezonową stał się karp na przełomie XIX i XX wieku, kiedy spopularyzowano go  jako główne danie wigilijne. Już w latach 30. XX wieku produkowano w Polsce rocznie około 13 tys. ton karpia. Obecnie produkcja ta wynosi około 18 tys. ton, z czego ponad 80% spożywamy w okresie świątecznym. Na szczęście dla producentów i dzięki ich wysiłkom ta sezonowość z każdym rokiem się zmniejsza – karpia coraz częściej spożywamy także w inne miesiące roku.

Które z ryb sprzedawanych na współczesnym rynku mają szansę pochodzić z naszych wód lub akwakultur?

J.Ś.: Najbardziej popularne w polskiej hodowli akwakulturowej są pstrąg tęczowy (trafił do nas pod koniec XIX wieku z Ameryki) oraz karp. Nadal hodowane są także nasze rodzime gatunki takie jak lin, karaś, szczupak czy sandacz. Jest to raczej produkcja na niewielką skalę, ale, uzupełniana odłowami w wodach śródlądowych, zauważalna w handlu. W naszych ośrodkach akwakultury hodowanych jest kilka gatunków ryb, które mają duże szanse ekspansji na rynku. Są to przede wszystkim wspomniany sandacz, ale również sum, amur biały czy tołpyga. W ostatnich latach rozwija się również hodowla jesiotrów (rosyjskiego i syberyjskiego), głównie na mięso, bo to smaczne ryby, ale także na kawior.

T.O.: Duży potencjał ma także nasze rybołówstwo śródlądowe, które w chwili obecnej jest dosyć słabo rozwinięte. Nasze ryby przegrywają cenowo z tymi importowanymi. Warto jednak pamiętać, że w Polsce zjadamy średnio zaledwie 12 kg ryb na osobę rocznie. Średnia europejska wynosi 20 kg. Można mieć nadzieję, że spożycie ryb w naszym kraju będzie rosło i spowoduje to także większy popyt na produkty naszego rodzimego rybołówstwa.

Czy ryby pochodzące z naszych akwenów są bezpieczne dla zdrowia? Jak na ryby wpływa zanieczyszczenie wód? Przecież populację jesiotrów w naszym kraju zniszczyło zanieczyszczenie środowiska.

J.Ś. Nie tylko, przyczyną wyginięcia jesiotrów były również nadmierne połowy oraz przegradzanie rzek, stanowiących ich tradycyjne szlaki wędrówek na miejsca tarła. Rzeczywiście 20-30 lat temu zdarzało się, że ryby z niektórych polskich wód były niezdatne do spożycia. Zjawisko to dotyczyło przede wszystkim rzek, które swego czasu były mocno zanieczyszczone,. Kilkanaście lat temu sytuacja zaczęła się poprawiać. Przyczyniła się do tego między innymi budowa licznych oczyszczalni ścieków i znaczne ograniczenie stosowania nawozów sztucznych w rolnictwie. Obecnie służby ochrony środowiska rejestrują znaczną poprawę jakości wody zarówno w małych, jak i w dużych rzekach. Bałtyk mimo tego, że charakteryzuje go słaba wymiana wody, także jest jeszcze na tyle czysty, że wyławiane z niego ryby są zdecydowanie zdatne do spożycia. Jakość konsumpcyjna ryb ze wszystkich krajowych łowisk jest naprawdę dobra.

Niektóre gatunki ryb nie są polecane do częstej konsumpcji m.in. ze względu na zawarte w nich metale ciężkie. Jak to wygląda w przypadku ryb wolnożyjących lub hodowanych w Polsce?

J.Ś. : Żadna z naszych ryb nie przekracza norm, jeśli chodzi o zawartość jakichkolwiek szkodliwych związków chemicznych. Faktycznie największą zawartość metali ciężkich mają te ryby, które znajdują się na końcu łańcucha pokarmowego, czyli drapieżne. Szczególnie złą sławę ma tutaj tuńczyk, którego w polskich wodach nie spotykamy. Trzeba jednak pamiętać, że nawet ta ilość metali ciężkich, która zawarta jest w mięsie tuńczyka, nie ma większego wpływu na nasze zdrowie. Żeby w naszym organizmie pojawiła się nadmierna ilość tego typu szkodliwych substancji, musielibyśmy jeść tych ryb naprawdę bardzo, bardzo dużo – około kilograma dziennie i to przez dłuższy czas. Ryby są bardzo zdrowe i należy je jeść co najmniej dwa razy w tygodniu.

T.O.: Wracając do naszych ryb, warto zwrócić uwagę, że taką bardzo ekologiczną rybą jest karp. Wynika to ze specyfiki hodowli, która jest bardzo ekstensywna i przebiega w warunkach półnaturalnych. Karpie w pierwszym roku życia  korzystają przede wszystkim z zasobów pokarmu naturalnego, który rozwija się w stawach.  Dopiero w ostatnim etapie chowu, który trwa dwa, a najczęściej trzy lata, 30% – 40% pożywienia w postaci zooplanktonu i bezkręgowców żyjących w dnie stawu zdobywa sobie sam, reszta to nasze rodzime pasze, głównie zbożowe, niezawierające białka zwierzęcego.

J.Ś. : Warto także mieć świadomość, że karp ma bardzo dużo zalet, jeśli chodzi o jego właściwości odżywcze. Jest to ryba średnio tłusta, która ma bardzo dobry skład białka i zawiera dużo cennego dla nas selenu. W ogóle nie wszystkie ryby mają taką samą wartość odżywczą. Na przykład masowo importowana do nas panga zawiera dużo wody i soli a mało cennego rybiego tłuszczu. Ponadto zdarzało się, o czym donosiły media, że była ona zanieczyszczona metalami ciężkimi. Co prawda Wietnamczycy, którzy są głównymi producentami pangi, znacznie poprawili hodowlę tej ryby i zdobywają dla swoich produktów nawet międzynarodowe certyfikaty ekologiczne, nie zmienia to jednak faktu, że nie jest to ryba zbyt wartościowa. Jej popularność na rynku wynika z tego że  jest tania, ma  ładne białe mięso, mało ości  i nie pachnie rybą, ale to jej jedyne zalety.

Jakie kierunki rozwoju są możliwe dla naszego rybołówstwa i przetwórstwa rybnego. Czy jesteśmy w stanie w znaczący sposób ograniczyć obecność na naszym rynku ryb z importu na korzyść naszych własnych.

J.Ś. : Na pewno nie jesteśmy w stanie znacząco ograniczyć importu ryb. Konsumenci lubią różnorodność produktów, a poza tym nasze własne zasoby nie są w stanie pokryć zapotrzebowania na ryby i ich przetwory. Istnieje jednak znaczny potencjał zarówno w rozwoju akawakultury, jak i rybołówstwa śródlądowego. Możemy znacząco zwiększyć podaż naszych ryb i przetworów na rynku.

Producenci karpia starają się ograniczyć sezonowość swoich produktów. Przy hodowlach powstają małe przetwórnie. Dzięki temu coraz częściej na rynku można spotkać tę rybę w postaci wędzonej lub ponacinanych filetów. Producenci coraz większą wagę przykładają do jakości produktów – dbają o to, by karp był produkowany zgodnie z  tradycyjnymi  metodami  a przed sprzedażą był odpowiednio odpity w czystej wodzie, dzięki czemu jego mięso nie ma niepożądanego zapachu.

T.O.: Warto wspomnieć, że pracownicy Zakładu Ichtiobiologii, Rybactwa i Biotechnologii Akwakultury  od początków jego istnienia (1918 rok !)biorą udział w przedsięwzięciach służących rozwojowi polskiej akwakultury. Ostatnio uczestniczyli w stworzeniu kodeksu dobrych praktyk rybackich, który właśnie wchodzi w życie. Rybactwo to ważny segment naszej gospodarki, który ma wpływ nie tylko na rynkową różnorodność oferty krajowych ryb, ale także na środowisko. Nie wolno zapomnieć, że kompleksy stawowe to enklawy przyrodnicze,  które pełnią także inne ważne funkcje.

Na przykład jakie?

J.Ś.: Akwakultura tradycyjna bardzo dobrze wpływa na środowisko. Przede wszystkim trzeba pamiętać, że kilka gospodarstw stawowych w Polsce ma nawet po 700-800 lat. Na przykład kompleks stawów w Miliczu (o pow. 5,5 tys. ha) został zbudowany w średniowieczu i obecnie jest światowym dziedzictwem przyrodniczym. Większość naszych stawów ma 100-200 lat. Tylko niewielki procent z polskich stawów powstał po drugiej wojnie światowej.  Stawy typu karpiowego funkcjonują tak samo od wielu wieków i nie można w nich niczego zmieniać, gdyż grozi to degradacją środowiska. Zmiana sposobu ich użytkowania, odejście od  tradycyjnych, związanych z procesem chowu ryb zabiegów np. cyklicznego napełniania i opróżniania stawów, uprawy dna, wykaszania roślinności wodnej zaburzy układ, który od bardzo dawna wspaniale funkcjonuje. Kompleksy stawowe to także enklawy przyrodnicze, środowisko życia mnóstwa gatunków roślin i zwierząt.  Warto te ekosystemy  chronić i wspierać.

T.O.: Poza tym większość stawów położona jest w Polsce centralnej i południowej, czyli na tych obszarach, gdzie nie ma jezior. Stawy pełnią tam szczególną rolę – retencjonują wodę. O tym, jak bardzo jest to potrzebne, przekonaliśmy się w ostatnich latach, kiedy nasz kraj nawiedziły susze. Bez wody zgromadzonej w stawach wielu obszarom w Polsce podczas suszy groziłaby katastrofa ekologiczna .

Rozmawiała: Anna Ziółkowska

 

Sprawdzaj ceny polecanych produktów