Wyjątkowe gołąbki

Primavika

Więcej produktów od Primavika TUTAJ

Regulamin konkursu TUTAJ

10 komentarze dla "Wyjątkowe gołąbki"

  1. Jak gołąbki to tylko w Krakowie! Wszak krakowski Rynek Główny to polska stolica gołębi Legenda głosi, że te wszędobylskie ptaki to zaczarowani rycerze króla Henryka IV Prawego, którzy wciąż czekają na zdjęcie klątwy. Tutaj wszstkie gołębie coś znaczą, nawet te zamknięte w słoiku

  2. Gołąbki-moje ulubione danie mogę je jeść zawsze,wszędzie i w każdej ilości i nigdy mi się nie przejedzą.A te od Primawiki -jarskie?Pycha! Zabieram ze sobą na każdy wyjazd i na talerz i jem.

  3. Gołąbki Primavika to strzał w 10 – oprócz tego, że są pyszne, to mają świetny skład i przede wszystkim: są wegańskie 🙂 Gołąbki można zjeść nie tylko w domu, ale także zabrać do biura czy kemping, więc można się cieszyć smacznym, zdrowym i domowym posiłkiem 🙂

  4. Do dwóch miejsc – prawdziwego i bajkowego.

    Do Bhutanu. Chciałabym wyjechać do Druk Jul – tak zwanego królestwa smoka. Jest to przepiękny kraj niezgłębionych lasów, przepastnych dolin, okrytych wiecznym śniegiem niebotycznych gór. Wędrowałabym po bezdrożach tej czystej nieskalanej krainy od wsi do wsi, wchłaniając nastrój magicznych miejsc, do których bym dotarła. Dużo bym medytowała i wchłaniałabym czyste górskie powietrze, słuchałabym opowieści o dawnych czasach i wielkich nauczycielach duchowych, którzy już odeszli, zastanawiając się nad sprawami życia i umierania – odwiecznym kołem przemiany. Zrobiłabym sobie zdjęcia z miejscowymi, których poczęstowałabym Waszymi produktami. Kupiłabym trochę pamiątek – między innymi tradycyjną szatę nazywana baku. Chciałabym też zobaczyć pałac królewski i zobaczyć króla Jigme Khesara Namgyela Wangchucka. Poczęstowałabym go gołąbkami bo na pewno w tym tak egzotycznym kraju nie maja takich pyszności i zaprosiłabym go do Polski na gołąbki i inne dania tradycyjnej polskiej kuchni 🙂

  5. I do basniowego miejsca – do Westeros gdzie spotkałąbym sie z Branem i poczestowałąbym go gołabkami. Bran to bowiem moja ulubiona postac z Gry o Tron 🙂 A dlaczego? Bo był inny niż większość bohaterów będąc a) osoba niepełnosprawna, b) wargiem, c) zielonym jasnowidzem Założę się, ze nie było mu łatwo z tymi „przypadłościami” żyjąc w pseudośredniowiecznym świecie – jak wiadomo w „naszym”, „prawdziwym” średniowieczu ludzie nie tolerowali inności Istnieje jednak powiedzenie zgodnie z którym, „za­nim potępisz człowieka za je­go in­ność, zde­finiuj wpierw czym jest nor­malność i po­każ jak sam zgod­nie z nią żyjesz”. Czym jest normalność? Tym co zdrowy rozsadek za normalność każe nam uważać. A jak mówił Einstein, który sam był inny – cierpiał na całościowe zaburzenia rozwoju, a w dodatku był geniuszem – „zdrowy rozsądek to zbiór uprzedzeń nabytych do osiemnastego roku życia”. Ludziom wydaje się, że tylko to co jest zwykłe, przeciętne i tuzinkowe jest dobre, że dobre jest to, za czym podąża ludzkie stado. Niemniej jednak, jak twierdził Anton Pawłowicz Czechow, „ tylko przeciętni, tuzinkowi ludzie są zdrowi i normalni, jeśli chcesz być zdrowy i normalny – wracaj do stada”. Czy dobrze jest należeć do stada? Z pewnością świadomość nieprzystawania do społeczeństwa jest bolesna, jeśli jednak zdołasz się z tym pogodzić, poczujesz się z tym lepiej, jak bowiem pisała w swym dzienniku Katherine Mansfield „z chwilą gdy przestaniesz z tym walczyć, wrażenie to znika – czuję się bardzo szczęśliwa – do głębi. Wszystko jest dobrze”. Inne przysłowie głosi, że „wszys­cy to­leran­cyjni, lecz niewielu ak­ceptuję inność.”, łatwiej jest bowiem tylko głosić frazesy o tolerancji, gdy jednak przeciętny Kowalski staje twarzą w twarz z kimś od niego odmiennym, zaczyna poddawać się konformistycznemu dyktatowi unifikacji i uniformizmu. Matthew Quick głosi z kolei, że „inność to cecha pozytywna. Ale inność jest również trudna” i owszem, niełatwo jest być innym, być, jak to pisał HP Lovecraft w swym „Outsiderze”, „obcym w tym stuleciu i pośród tych, którzy wciąż są ludźmi” . Gorzka to świadomość, że nie przystaje się do innych, ale czy nie lepiej jest być sobą? Tu kolejne powiedzenie: „praw­dzi­wa Siła nie boi się bólu ani kry­tyki. Sar­kazmów ani ok­rzyk­nięcia ‘przeklętym’. In­ność jest do­meną ludzi wiel­kich. Po co żyć,po­wielając życiory­sy umarłych i nienarodzonych?” Właśnie? Po co? Czy naprawdę powinno nam zależeć na tym by przypominać wszystkich innych? To inni są zapamiętywani, o przeciętnych tuzinkowych ludziach się nie pamięta . Wielu sławnych ludzi było innych, wyróżniali się na lepsze i dotąd się ich wspomina jako tych, którzy odróżniali się na plus – jak np. wzmiankowany już przeze mnie Lovecraft czy Truman Capote, którzy zdecydowanie nie należeli do konwencjonalnych tuzinkowych obywateli. Jak to ktoś powiedział, „śmiejecie się ze mnie, bo jes­tem in­ny. Ja się śmieję z was, bo wszys­cy jes­teście ta­cy sami.” Faktycznie dążenie innych do niewyróżniania się jest godne śmiechu. Gdy obserwuje osoby zwyczajne, widzę przed sobą stado pobekujących owiec, które podążają za pasterzem zamiast poszukać własnej drogi, nie są w końcu stadem bezrozumnych zwierząt. Inność powinno być czymś co się kultywuje, a nie czymś co się pogardza – Sabina Berman w swej „Dziewczynie, która pływała z delfinami”pisze „nie pozwól, by kiedykolwiek ktokolwiek mówił ci, że jesteś gorsza. Nie jesteś gorsza tylko inna” gdyż odmienność nie jest absolutnie czymś gorszym, lecz niezwykłym i czymś czemu należy się szacunek. Z uwagi na jej rzadkość występowania. Co pozytywnego może wnieść do społeczeństwa inność? Cóż, wielu jeśli nie większość znanych ludzi, różniło się znacząco od reszty społeczeństwa. Pamiętamy o nich jako o słynnych np. pisarzach lub naukowcach, którzy dzięki swemu odmiennemu spojrzeniu na świat wsławili się pośród tuzinkowej większości. Nawet inność na mała prywatna skalę może wnieść coś pozytywnego do społeczeństwa gdyż osoba w ten czy inny sposób odmienna może pokazywać innym, ze bycie innym jest czymś wartym szacunku. Tak jak pokazywał to Bran. „Jeden człowiek na tysiąc rodzi się zmiennoskórym (…) A tylko jeden zmiennoskóry na tysiąc może zostać zielonym jasnowidzem” jak to opisywano w Grze o tron – a Bran należał do tych tak innych, odmiennych od całej reszty ludzi. Dlatego tak go lubię. I dlatego z checia zatrudniłąbym sie na dworze jako królewska kucharka i codziennie serwowałąbym królowi Branowi Kalekiemu Wasze produkty – w tym Wasze gołabki. Chciałabym go trochę pocieszyc w jego kalectwie 🙂

  6. W domu,w pracy,w wolnych chwilach
    Smak produktów Primavika życie nam umila!
    Podzielę się nimi w pracy ze znajomymi,
    Przy tym pysznym obiadku miło czas spędzimy!
    Primavika to jedna marka,a tak wiele smaków,
    Które łączą przy stole wszystkich Polaków!
    Budzą w nas pokłady energii głęboko zaspane
    I pozytywne emocje pod skórą schowane,
    Na twarzy w mig szeroki uśmiech się pojawia,
    Że szara rzeczywistość nabiera kolorów Primavika sprawia!

  7. Gołąbki od Primaviki idealne nie tylko na pikniki.Można zabrać je nad wodę,zjadając je podziwiać natury urodę,mozna zabrać je do lasy,podgrzewając w domu zawczasu.Ja zabiorę je na zagraniczne wakacje-będą idealne we Francji na kolacje,poczęstuję nimi francuskiego sąsiada,bo dobrym jedzeniem dzielić się wypada 🙂

  8. Gołąbki od Primavika zabiorę w podróż w nieznane,
    będą się dziać na talerzu rzeczy niesłychane,
    będę zajadać, a uszy trząść będą się z rozkoszy,
    takich gołąbków mi nigdy dosyć.
    Zabiorę je na rower, na spacer w góry,
    nieważne czy dzień słoneczny czy humor ponury,
    dodadzą mi energii na dzień wspaniały,
    a ja ze smakiem wyliżę talerz cały.
    Gołąbki przepyszne są od Primaviki,
    gdy o nich myślę – mam w oczach płomyki,
    wiem, że to z nimi dzień będzie udany,
    bo zamiast gotować ja mogę iść w tany.
    Zabieram gołąbki na działkę, majówkę,
    nie zaprzątam sobie gotowaniem główkę,
    z opresji zawsze mogę dzięki temu wyjść,
    a każdy głodny może do mnie na obiad przyjść.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.