Konkurs – książki dr Williama Li do wygrania

Wzięliśmy na tapetę książkę 📖 JEDZ BY POKONAĆ CHOROBĘ dra Williama Li. Mieliśmy duże oczekiwania wobec niej, bo słyszeliśmy o tym wydaniu w zagranicznej wersji. Nie zawiedliśmy się!

Książka jest niezwykle fachowa, dokładnie opisuje całe grupy żywności oraz konkretne składniki i ich oddziaływanie na organizm. Wszystko poparte badaniami (60 stron bibliografii). Autor wykłada na Harvardzie, więc mamy okazję czerpać wiedzę, to od najlepszych!

Według autora, żeby zachować zdrowie lub wspomóc leczenie trzeba wpływać na 5 podstawowych procesów w organizmie. Dokładnie pokazuje co kiedy jeść, a czego unikać. Mamy mnóstwo notatek i wprowadzamy teraz nową wiedzę w życie. Polecamy bardzo.

Książka do kupienia TUTAJ

Regulamin konkursu TUTAJ

5 komentarze dla "Konkurs – książki dr Williama Li do wygrania"

  1. To co jem na ogromny wpływ na mój organizm,
    świeże warzywa i owoce napędzają cały jego mechanizm.
    Moje ciało potrzebuje odżywczych składników,
    więc chodzę na bazar i kupuję jedzenie od ekologicznych rolników.
    Czasem, gdy zjem coś słodkiego i niezdrowego,
    to mam wyrzuty sumienia i ćwiczę do upadłego.
    Wiem, że gdy sobie kebaba lub pizzę sobie zafunduje,
    to wymarzonej sylwetki tak łatwo nie zbuduje.
    Odkryłam też, że picie dużej ilości wody
    pozytywnie wpływa na stan mojej urody.
    Podsumowując jesteśmy tym co jemy,
    nie jedzmy śmieci, bo nie wiadomo jak długo pożyjemy.

  2. Zacznę od tego, jak rozumiem słowo dieta – dla mnie to nie tylko sposób odżywiania, ale przede wszystkim styl życia i to na wielu płaszczyznach, bo zapewniający harmonię między fizycznością a duchowością (nie chodzi o religię, ale raczej o samopoczucie czy stan umysłu). I jeśli w taki sposób spojrzę na dietę, to w zasadzie wszystko co robię ma ogromne znaczenie. Przede wszystkim od kilku lat jestem weganką, co dla mnie oznacza wyeliminowanie z diety wszelkich produktów odzwierzęcych, dzięki czemu poczułam, ze mój organizm czuje się lepiej: jestem mniej ociężała po posiłku, zdecydowanie szybciej trawię i co najważniejsze dostarczam organizmowi zdecydowanie więcej warzyw niż wcześniej (szczególnie zielonych, bo bardzo dobrze robią naszym jelitom: szpinak, brokuł, awokado, rukola, ogórki). Ponieważ jeszcze kilka lat temu w sklepach nie było tak wielu gotowych produktów wegańskich to nauczyłam się gotować samodzielnie i to najlepszy według mnie sposób, aby dostarczać organizmowi jak najmniej produktów przetworzonych. A mniej produktów przetworzonych to znów lepsze i szybsze trawienie. Zauważyłam też, że od kiedy jem bardziej świadomie, to nie mam problemów z wczesnym wstawaniem – organizm jakby sam budzi się o określonej godzinie, jest wypoczęty. Zawsze przed śniadaniem staram się wykonać krótką praktykę jogi, aby jeszcze bardziej pobudzić mój organizm do działania. I jeszcze jedna ważna rzecz – dieta to również jedzenie określonej ilości posiłków oraz w regularnych odstępach. Śniadanie jest obowiązkowe i zawsze wysokoenergetyczne (owsianka z owocami), po trzech godzinach II śniadanie i taka regularność aż do kolacji. To bardzo ważne, aby przyzwyczaić organizm do pewnej dyscypliny, dzięki czemu może on rozłożyć energię w taki sposób, aby nie było konieczności podjadania. Poczułam też ogromną różnicę, gdy zrezygnowałam z przetworzonego cukru (kupne słodycze, biały cukier) oraz alkoholu. Znów mam wrażenie, że organizm stał się lżejszy, mniej opuchnięty i ociężały. Dodatkowo staram się też słuchać tego, co mówi moje ciało – przykładowo, kiedy po całym dniu boli mnie głowa, to zanim wezmę tabletkę przeciwbólową zastanawiam się, czy dostarczyłam mojemu organizmowi wystarczającą ilośc wody. Zazwyczaj okazuje się, że nie piłam za dużo i to znak, że organizm jest odwodniony. I to jest właśnie harmonia między moją fizycznością a stanem umysłu – uważne wsłuchiwanie się w swoje ciało. Dodatkowo uważam, że jestem wręcz zobowiązana do tego, aby odżywiać się zdrowo i świadomie – mój organizm jest miejscem, w którym spędzę całe swoje życie, dlatego im lepiej będę o niego dbać, tym lepiej to życie przeżyję.

  3. Przede wszystkim znaczna poprawa odpornosci. Jak juz dopadnie mnie przeziebienie to konczy sie po 2 dniach bez zadnych lekow, a nie po 2 tygodniach i antybiotyku jak kiedys.

  4. Po tym jak zaczęłam stosować dietę stan mojego zdrowia się znacząco poprawił. Nie tylko czułam się lepiej fizycznie i psychiczniej, ale zmianę zauważył także lekarz podczas operacji. Nie była tak rozległa jak wcześniej palnowano. Ja dzięki diecie mam więcej siły i chce mi się ćwiczyć, spacerować, po prostu ruszać. Mam lżejsze nie tylko ciało, które także lepiej wygląda, ale także głowę. Mam więcej pomysłów i sił, żeby je realizować. Czuję się na mniej lat niż mam i lusto też to potwierdza.

  5. Jakiś czas temu miałam ogromne problemy z układem pokarmowym. Niby dobrze się odżywiałam, ale jednak coś było nie tak i bardzo źle się czułam. Wówczas jakoś intuicyjnie ograniczyłam ilość pewnych produktów w diecie, m.in. mięsa. Fakt, że przyczyną tego był spadek apetytu na nie. Okazało się, że mój organizm zaczął lepiej funkcjonować a problemy zmniejszyły się. Wtedy nauczyłam się sluchać swojego organizmu. Do dziś mięso jem sporadycznie, choć nie wykluczyłam go ze swojej diety całkowicie. Ale wówczas zaczęłam zagłębiać wiedzę dotyczącą zdrowego i racjonalnego odżywiania, a także wpływu i własciwości spożywanych produktów na nasz ogranizm. Wówczas zrozumiałam, że dieta często mylnie pojmowana jest jedynie jako ograniczenie ilości spożywanych posiłków (tego nie mogę, tego nie wolno bo jestem na diecie i ciągle czuję głód). Dieta to po prostu filozofia odżywania. Dziś produkty wybieram świadomie, przede wszystkim te dobrej jakości. I okazuje się, że całkowicie przeszła mi ochota na to, co niby dobre a niezdrowe (przestałam lubić chipsy bo mój żołądek źle na nie reaguje, podobnie np. kupowane słodycze typu ciastka, cukierki, pseudozdrowe jogurty owocowe, które koło owoców nawet nie stały, a naładowane są dużą iloscią cukrów, wypelniaczy, polepszaczy i o zgrozo utwardzonego tłuszczu palmowego). Zamiast tego sama robię jogurty naturalne (to naprawdę tylko chwila plus czas oczekiwania),a jogurty owocowe zastąpiłam owocowymi koktajlami, słodycze kupowane zastąpiłam domowymi wypiekami (potrójna przyjemność: z przygotowania, jedzenia i obdzielenia nimi bliskich – rodziny, przyjaciół czy sąsiadów). Kupuję też dobre pieczywo, wypiekane przez manufaktury a nie przemysłowo. I nadal słucham swojego organizmu, który miewa swoje „fazy” na określone produkty, tak że w pewnych okresach określone produkty jem w większej ilości, a potem mam przerwę, ale skoro mój organizm się ich domaga, to widać czegoś mu potrzeba. Jedno wiem: od tamtego czasu problemy ze strony układu pokarmowego zniknęły, poprawiła się kondycja skróry, włosów i paznokci, i zmalał stres spowodowany tym, że jeśli zjem to czy tamto przypłacę dolegliwosciami układu pokarmowego – po prostu jeśli coś mi nie służy, to tego nie spożywam, nawet jeśli to smaczne! Ot taka filozofia 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.